| Jam miłego mego, a mój miły jest mój - w służbie wierności Kościoła |
|
|
|
| Wpisany przez Maria Rachel Cimińska | |||
| środa, 01 lutego 2012 01:11 | |||
|
![]() 2 lutego Kościół Katolicki dziękować będzie za wszystkie powołania do wyłącznej służby Bogu. Poprzez rozmowę ss. Klarysek od Wieczystej Adoracji z Kłodzka, z Marią Rachel Cimińską, przybliżymy istotę ślubów zakonnych i ich miejsce i konieczność dla naszego życia w XXI wieku.
Maria: S. Joyce Ridick SSC, w książce „ Skarby w naczyniach glinianych” napisała, że ubóstwo – „ przede wszystkim oznacza elastyczność, całkowitą, niezależną od uczuciowych pragnień dyspozycyjność, która potrafi jednakowo przyjąć utratę i zmianę, jak też zachowanie i pogłębienie więzi ze względu na Chrystusa”. Dla osoby świeckiej owa definicja jest wręcz zaskakująca, jeżeli ślub ubóstwa sprowadza się do braku dóbr. Siostro, czym ślub ubóstwa jest i jak wygląda jego przeżywanie w klasztorze w Kłodzku? s.M. Leticja: Ubóstwo to rzeczywistość ogromnie złożona i szczególnie umiłowana przez rodzinę franciszkańską, w tym nas – siostry klaryski. Ma chrześcijański sens, gdy jest podejmowane ze względu na Chrystusa ubogiego i nie sprowadza się tylko i wyłącznie do nieposiadania albo rezygnowania z dóbr materialnych. To tylko jeden i chyba nie najważniejszy jego wymiar. Pan Jezus ubogich duchem nazywa błogosławionymi (szczęśliwymi). Dlaczego? Bo jedynym ich zabezpieczeniem i bogactwem jest sam Ojciec Niebieski. Zaufanie Bożej Opatrzności, dawało Klarze i jej siostrom tak ważne poczucie bezpieczeństwa. Niejednokrotnie w San Damiano brakowało pożywienia, zwykłego chleba, a one ufały i … co trudno zrozumieć, wciąż zabiegały u kolejnych papieży o Przywilej ubóstwa dla klasztoru. Ich bogactwem, tak jak dla Franciszka był sam Bóg. Siostry św. Klary były ubogie, tzn. zawierzyły siebie Bogu, ich serca zakotwiczone były u-Boga, w Nim samym…
S. Joyce Ridick SSC słusznie zauważa, że w ślubie ubóstwa bardziej chodzi o dyspozycyjność wobec Boga – posłuszeństwo Jego woli niż o wyzbycie się dóbr materialnych. Życzenia naszego Oblubieńca, Jego zamiary wobec nas odnajdujemy w Słowie Bożym, szczególnie w Ewangelii, dalej: w naszych przepisach – Regule, Konstytucjach , ustaleniach wspólnoty , wskazówkach Przełożonych … Nasza kłodzka Wspólnota ślub ubóstwa przeżywa i doświadcza w różnych wymiarach i na wiele sposobów. Jest nas niewiele, tylko 13 sióstr, a to naprawdę mało by wypełnić naszą adoracyjną 24 – godzinną misję przed Najświętszym Sakramentem. Ale każdego dnia i nocy doświadczamy cudu pomnożenia sił i osób gotowych do adoracji. s. M. Rafaela: Do samego słowa „ubóstwo” podeszłabym przede wszystkim od pozytywnej strony: u-bóstwo - u Boga. Wzorem naszego życia jest Jezus Chrystus. Ewangelie mówią nam jak ubogo żył na tym świecie. W Niego dniem i nocą się wpatrujemy czerpiąc obficie ze Stołu Słowa i Chleba. On uczy nas iść przez życie ubogo. Nie ciągnąć za sobą czegoś, co „opóźnia krok szybki i lekki, podążając bezpiecznie z radością, ochoczo i ostrożnie” Tak poucza św. Agnieszkę z Pragi w II liście św. Klara. Jedną z podstawowych egzystencjalnych spraw są dobra materialne, bez których nie można funkcjonować np:, pożywienie, odzież, pieniądze… i na to mamy zapracować własnymi rękami. Głównym środkiem naszego utrzymania jest przede wszystkim Opatrzność Boża. Bardzo często doświadczamy „cudów” Opatrzności w codziennym utrzymaniu i funkcjonowaniu klasztoru. Dotyczy to najczęściej opłat za gaz, światło, wodę i remontu zabytkowego klasztoru. Gdy mamy pusto w kasie, a zdarza się to bardzo często, po prostu idziemy wspólnie do kaplicy, rozpoczynamy Nowennę do Miłosierdzia Bożego, mówimy Panu Bogu, że ufamy Mu, wierzymy, że nas nie opuści również i w tej sytuacji, że chcemy Mu służyć coraz gorliwiej, że On jest naszą Miłością, że dla Niego tu jesteśmy. Często sobie powtarzamy w takich sytuacjach, że On ma więcej niż rozdaje. W dalszym ciągu pracujemy i czekamy na pomoc. Opatrzność Boża działa przez ludzi. Otrzymujemy bardzo dużo intencji, które przedstawiamy Panu w modlitwie. Ludzie odwdzięczają się nam ofiarami. Same wykonujemy prace ręczne: hafty paramentów liturgicznych i innych, odlewamy figurki gipsowe, wyrabiamy różańce ze sznurka i na łańcuszku.
Maria: Czy realizacja ślubu kończy się wraz z wyjściem poza mury klasztoru, czy też dotyka świata zewnętrznego, wręcz go przemieniając?
s.M. Leticja: Rozumiem, że pyta Pani o to, czy ślub ubóstwa jest aktualny dla osób żyjących poza klasztorem, gdyż nas obowiązuje zawsze i wszędzie. Otóż rada ewangelicznego ubóstwa dla chrześcijan żyjących pośród świata jest radą, propozycją, zachętą do podejmowania stylu życia Syna Bożego – Ubogiego Chrystusa – jak często nazywa Go, św. Klara. Można nie iść za nią, ale trzeba się wtedy pytać siebie o własne chrześcijaństwo. Każdy ma możliwość zachować tę radę na miarę swego powołania, według stanu w którym żyje. Inaczej będzie przeżywanie ubóstwa wyglądało w rodzinie, a inaczej u osoby samotnej lub zarządzającej dobrze prosperującą firmą.
Maria: „Wybór życia w stanie dziewictwa zakłada posiadanie właściwego stosunku do ludzkiej seksualności i do własnego ciała, któremu towarzyszy także zdolność koncentracji własnej energii emocjonalnej na jedynej miłości (= czystości)” (Amadeo Cencini). Nie raz można spotkać się w świecie z zarzutem, że osoby, które poświęcają się Bogu, sferę seksualną próbują zredukować do kompletnego zera. Jak siostry przeżywają śluby czystości? s. Denisa: Powstrzymywanie popędów cielesnych zalecane jest nie tylko w ramach Kościoła katolickiego, lecz też w różnych innych religiach i kulturach, bowiem ludzie od dawna zrozumieli, że aby móc swoją osobowość rozwijać w sferze duchowej, konieczne jest zachowywanie pewnej dyscypliny cielesnej. Obok wstrzemięźliwości w dziedzinie seksualnej, również konieczne jest roztropne wyrzeczenie w kwestii przyjmowania pokarmów, umartwienia ciała .Ta asceza potrzebna jest do pełniejszego rozwoju i wolności niepodzielnego serca dla Boga. s.M. Leticja: Czystość osoby konsekrowanej ma wymiar oblubieńczy – jest oddaniem się Umiłowanej Osobie, którą jest Trójjedyny Bóg i jeśli ją tak się przeżywa jest piękna, radosna i spełniona. Dla mnie osobiście jest to piękny i niespodziany dar od Pana. Byłam pewna, że będę miała męża i gromadkę dzieci (mam tylko jednego brata), a tu masz. W pierwszej klasie Technikum Ceramicznego Pan wprowadził małe zamieszanie w moje serce i przez pięć lat nie ustępował. Przyszła matura, a z nią decyzja (wcale niełatwa) pójścia za Jego zaproszeniem. W serce każdej dziewczyny jest głęboko wpisane niezniszczalne pragnienie – kochać i być kochaną! Przedziwnie realizuje się ono w naszym klauzurowym powołaniu. Trzeba mieć tylko oczy szeroko otwarte na MIŁOŚĆ. Gdy ogarnia mnie czasem jakaś nostalgia, wspomnienia albo dopadnie poczucie pustki i samotności spoglądam na podarowaną mi przez Wspólnotę w dniu Wieczystych Ślubów obrączkę. Jest na niej wygrawerowane od wewnętrznej strony imię Jezus, kładę ją między mną, a Najświętszym Sakramentem i mówię: Zobowiązałeś się, proszę, pomóż mi! Moja modlitwa nie pozostaje bez odpowiedzi. s.M. Rafaela: Bóg powołując do życia zakonnego, udziela potrzebnych łask do zachowania ślubów. Oczywiście, nosimy ten skarb w glinianym naczyniu i z naszej strony Bóg oczekuje odpowiedzi w miłości i wierności. Jest to praca i czuwanie trwające całe życie.
Maria: „ Wiele trudności w opiniach podniesionych przeciwko posłuszeństwu zależy ostatecznie od rozpowszechnionego wrażenia, że ogranicza ono wolność”(Benito Goya ). Czy poddanie się woli przełożonej jest najtrudniejszym ze wszystkich poprzednich ślubów? W jaki sposób siostry patrzą na ślub posłuszeństwa? s.M. Rafaela: Pan Jezus zbawił nas przez to, że był posłuszny swemu Ojcu aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. Myślę, że jest to odpowiedź na całe pytanie. Powinniśmy wracać do istoty, do początku, do Ewangelii. Posłuszeństwo dla naszej natury nie jest miłe, tym bardziej, kiedy sprzeciwia się to naszej woli. Na ogół lubimy ład, porządek, wtedy wszystko idzie sprawnie i do celu. Trudniej jest słuchać, gdy nie jest to po naszej myśli. Taką już mamy naturę. Ślub posłuszeństwa nie wyklucza jednak naszego logicznego myślenia, wręcz przeciwnie, zachęca nas do współpracy z przełożonymi. Wiele razy w moim 33 letnim życiu zakonnym miałam okazję do (zaparcia się siebie) przezwyciężenia siebie, swojej woli, (choć to w danym momencie wcale nie jest takie łatwe i proste). Prędzej, czy później dochodziłam do tego, że nie zawsze miałam rację i dobrze, że posłuchałam. Bywało i tak, że miałam lepsze rozwiązania i z trudem przyjmowałam „słabsze opcje”. Jednakże nic nie straciłam idąc po myśli przełożonej, wręcz przeciwnie, pozornie tracąc, miałam zasługę posłuszeństwa i nowe spojrzenie na sprawy z różnych stron. Wyzwalało to we mnie uczucie wolności i chęć tworzenia i współpracy. s.M. Leticja: Chciałabym dodać, że w rodzinie franciszkańskiej na posłuszeństwo patrzymy przez pryzmat miłości. Zapominając o miłości nie można mówić o chrześcijańskim, synowskim posłuszeństwie. Nasze posłuszeństwo jest odpowiedzią na wezwanie Ducha Świętego; jest gotowością przyjmowania Bożego działania i zobowiązaniem wynikającym z wierności swemu powołaniu. To oznacza więcej niż tylko dyscyplinę klasztorną. Posłuszeństwo wg Franciszka zapewnia bezpieczną przestrzeń dla rozwoju osoby, inicjatywy. Posłuchajmy Napomnienia 3, 5: „I cokolwiek czyni i mówi, jeśli wie, że nie sprzeciwia się to jego woli [przełożonego], jest to prawdziwe posłuszeństwo, byleby to, co czyni, było dobre.” Święty zaprasza nas do wejścia w posłuszeństwo Chrystusa i włączenia się w Jego misję w świecie. W Liście do wszystkich wiernych pisał: ”…poddał jednak swą wolę woli Ojca. Wola zaś Ojca była taka, aby Syn Jego błogosławiony i chwalebny ofiarował Siebie samego, jako ofiarę i żertwę na ołtarzu krzyża…”.
Tak naprawdę, jeżeli ktoś jest zniewolony przez grzech, własne namiętności i pożądania, co w praktyce utrudnia trwanie w posłuszeństwie, nigdy nie będzie wolny i choćby żadne więzy zależności lub posłuszeństwo go nie krępowały, nie będzie czuł się wolny.
Maria: Świat upublicznia sytuacje, „wielkich afer” w Kościele, w których główna rolę gra ślub posłuszeństwa. Czy może siostra wyjaśnić, jak ślub posłuszeństwa jest możliwy w realizacji w naszych czasach? W jaki sposób osoba świecka, która raczej może o wielu sprawach decydować, ma zrozumieć hierarchiczność w Kościele? s.M. Leticja : Nie można teraz podchodzić do struktur w Kościele jak do władzy rozumianej tylko po ludzku. W tym wymiarze chodzi o powierzenie konkretnej osobie odpowiedzialności, wezwanie do służby i objęcia troską coraz to większej rzeszy chrześcijan. Wydaje się, że jeśli dziś słyszymy o bolesnych odejściach z kapłaństwa, czy z zakonów to gdzieś po drodze zabrakło wierności swemu powołaniu, wierności Duchowi Świętemu, zabrakło miłości do Chrystusa i Jego Kościoła. Przywołajmy tu po raz kolejny postaci Franciszka i Klary. Kościół hierarchiczny ich czasów przeżywał ogromny kryzys. Tych dwoje widziało słabość ludzi i obydwoje pragnęli, by wolność i miłość płynące z kart Ewangelii, na nowo przeniknęły ludzi, Kościół, zaczęli od przemiany siebie, własnego głębokiego nawrócenia to jedyna droga do tego by uzdrawiać a nie zadawać kolejne rany jedności Kościoła i tym samym samemu sobie. Jak realizować ślub posłuszeństwa w naszych czasach? Poczynając od posłuszeństwa Bogu, naszej wierze. To jest fundament wszelkiego posłuszeństwa. Jeśli dziś spotyka się chrześcijan, także w habitach, „po swojemu” podchodzących do Dekalogu, do przykazań kościelnych, czy też do ślubów zakonnych, to trudno mówić o posłuszeństwie opartym na szacunku do autorytetu, o godnej człowieka zależności w rodzinie, szkole, zakładzie pracy czy klasztorze. Brak fundamentu. W dzisiejszym posłuszeństwie osób zakonnych, wielką pomocą i szansą jest dialog z przełożonymi, który pomaga razem poszukiwać i realizować w pełni w wolę Bożą.
Maria: Obchodzą siostry Jubileusz 800-lecia konsekracji św. Klary , czy ta święta może stać się wzorem (patronem) dla wszystkich którzy pragną się poświęcić na służbę Bogu jak i dla tych którzy poświęcili się. Jeżeli tak, to dlaczego?
Ja nie mam żadnych wątpliwości. Jestem przekonana, że Święta Klara z Asyżu może stać się wzorem (patronką) dla wszystkich, którzy pragną się poświęcić na służbę Bogu, a także dla tych, którzy już się Bogu poświęcili. Oby tak było. Zapraszam także do lektury artykułu Br. W. Blocka OFMCap „Klara z Asyżu – światło nadziei wobec współczesnej Europy” na www.klodzko.klaryski.org . W nim można znaleźć więcej na ten temat. Maria: Bóg zapłać za rozmowę.
*s.M. Rafaela od Matki Pięknej Miłości – organistka i hafciarka, 33 lat życia zakonnego. *s.M. Leticja od św. Józefa – furtianka, archiwistka, śluby wieczyste złożyła w 2003 r. *s. Denisa – postulantka, w klasztorze kłodzkim od września 2011, pochodzi z Czech.
|
|||
| Poprawiony: niedziela, 19 lutego 2012 23:52 |




2 lutego Kościół Katolicki dziękować będzie za wszystkie powołania do wyłącznej służby Bogu. Poprzez rozmowę ss. Klarysek od Wieczystej Adoracji z Kłodzka, z Marią Rachel Cimińską, przybliżymy istotę ślubów zakonnych i ich miejsce i konieczność dla naszego życia w XXI wieku. 






























