Zespół Downa nie jest przekleństwem - cz. 2 wywiadu z Elżbietą Dudą

21 marca wyznaczony jest na Światowy Dzień Osób z Zespołem Downa a, 25 marca, w Zwiastowanie Pańskie dziękować będziemy Bogu za życie. Wdzięczna za dar życia jest mama czwórki niepełnosprawnych dzieci. Powiedziała w rozmowie z Marią Rachel Cimińską, co to znaczy być mamą dziecka Zespołem Downa. 

Maria: Można powiedzieć, że Pan Bóg mocno działa przez nią?

Elżbieta Duda: Tak! On dał mi znak poprzez to, że dał mi takie dziecko, że takie dziecko urodziłam. Już przed narodzeniem Dominiki zaczynałam dostrzegać , że Pan  Bóg  działa dużo w moim życiu. Dominika upewniła mnie w tych podejrzeniach.

CZYTAJ DALEJ...

Niepełnosprawny konsekrowany?

Rekolekcje na Sancti przeżywany pod hasłem: Przypatrzcie się powołaniu waszemu!. W tym tygodniu rozważać  będziemy drogę do Boga poprzez konsekrację w Instytucie Świeckim.

W Instytucie Życia Konsekrowanego, łączone są dwa aspekty: konsekracja (rad ewangelicznych: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa) oraz świeckość. Ich członkowie starają się przepajać świat duchem Ewangelii. Tę formę życia konsekrowanego przybliży nam Pani Ewa Kusz, przewodnicząca Światowej Konferencji Instytutów Świeckich.Wywiad przeprowadziła Maria Rachel Cimińska.

Maria: Może wpierw przybliżmy, czym charakteryzują się Instytuty Świeckie osób konsekrowanych?

Pani Ewa Kusz: Instytuty świeckie są wspólnotami/instytutami, których członkowie są osobami świeckimi pragnącymi w pełni przynależeć do Boga przez życie według rad ewangelicznych w świecie.

CZYTAJ DALEJ...

Kto ma uszy, niech posłyszy, co mówi Duch do Kościołów (Ap 2,29)

Prześladowania w Laosie stały się chlebem powszednim, dlatego w rozmowie z dr Tomaszem M. Korczyńskim z międzynarodowej organizacji Open Doors przedstawimy sytuację w tym kraju oraz innych krajach komunistycznych. Rozmowę przeprowadziła Maria Rachel Cimińska.

Maria: Z Wietnamem sąsiaduje Laos. Jak w typowym kraju komunistycznym, również w Laosie, można spotkać się z prześladowaniami; jaki mają on wymiar i kto odgórnie wydaje takie zarządzenia?

dr Tomasz M. Korczyński: Laos jest na samym wierzchołku listy Open Doors jeśli chodzi o skalę prześladowań chrześcijan. Zajmuje w tym roku 12. miejsce w Światowym Indeksie Prześladowań. To poważna sprawa. Tam zabija się dziś chrześcijan.
CZYTAJ DALEJ...
Kościół w Tomsku

W II Niedzielę Adwentu Kościół Katolicki, zwróci swój wzrok ku Kościołowi Katolickiemu na Wschodzie. Jako Portal, ponownie chcemy powiedzieć coś więcej o parafii w Tomsku.Sytuację na parafii, stosunek władzy do Kościoła, przybliżył w rozmowie z Maria Rachel Cimińską, ks. Andrzej Duklewski proboszcz parafii w Tomsku.

Maria: Wiele lat starano się, aby Rosja odrzuciła wiarę; ateizacja zostawiła konkretne owoce. Czy mającym zaczątki wiary trudno jest przyznać się czy tym bardziej utożsamiać się z Kościołem katolickim?

Ks. Andrzej Duklewski: Myślę, że stopniowo, powoli ci katolicy bardziej czują się Kościołem. Fakt, że od prawie dwudziestu lat w Rosji, na Syberii są księża. Powstają nowe kościoły, powstają nowe kaplice. Formują się wspólnoty parafialne. To wszystko, takie przekonanie, taka pewność wzrasta, że to jest na stałe, że to jest trwałe. Oraz, że instytucja Kościoła rozwija się, rośnie. Wcześniej, niektórzy bali się przyznawać do tego że są katolikami.

CZYTAJ WIĘCEJ...
Jam miłego mego, a mój miły jest mój - w służbie wierności Kościoła
2 lutego Kościół Katolicki dziękować będzie za wszystkie powołania do wyłącznej służby Bogu. Poprzez rozmowę ss. Klarysek od Wieczystej Adoracji z Kłodzka, z Marią Rachel Cimińską, przybliżymy istotę ślubów zakonnych i ich miejsce i konieczność dla naszego życia w XXI wieku. 

Maria: S. Joyce Ridick SSC, w książce „ Skarby w naczyniach glinianych” napisała, że ubóstwo – „ przede wszystkim oznacza elastyczność, całkowitą, niezależną od uczuciowych pragnień dyspozycyjność, która potrafi jednakowo przyjąć utratę i zmianę, jak też zachowanie i pogłębienie więzi ze względu na Chrystusa”. Dla osoby świeckiej owa definicja jest wręcz zaskakująca, jeżeli ślub ubóstwa sprowadza się do braku dóbr.  Siostro, czym ślub ubóstwa jest i jak wygląda jego przeżywanie w klasztorze w Kłodzku?
s.M. Leticja: Ubóstwo to rzeczywistość ogromnie złożona i szczególnie umiłowana przez rodzinę franciszkańską, w tym nas – siostry klaryski. Ma chrześcijański sens, gdy jest podejmowane ze względu na Chrystusaubogiego i nie sprowadza się tylko i wyłącznie do nieposiadania albo rezygnowania z dóbr materialnych.
Jam miłego mego, a mój miły jest mój - w służbie wierności Kościoła PDF Drukuj Email
Wpisany przez Maria Rachel Cimińska   
środa, 01 lutego 2012 01:11


2 lutego Kościół Katolicki dziękować będzie za wszystkie powołania do wyłącznej służby Bogu. Poprzez rozmowę ss. Klarysek od Wieczystej Adoracji z Kłodzka, z Marią Rachel Cimińską, przybliżymy istotę ślubów zakonnych i ich miejsce i konieczność dla naszego życia w XXI wieku.


 

Maria: S. Joyce Ridick SSC, w książce „ Skarby w naczyniach glinianych” napisała, że ubóstwo – „ przede wszystkim oznacza elastyczność, całkowitą, niezależną od uczuciowych pragnień dyspozycyjność, która potrafi jednakowo przyjąć utratę i zmianę, jak też zachowanie i pogłębienie więzi ze względu na Chrystusa”. Dla osoby świeckiej owa definicja jest wręcz zaskakująca, jeżeli ślub ubóstwa sprowadza się do braku dóbr.  Siostro, czym ślub ubóstwa jest i jak wygląda jego przeżywanie w klasztorze w Kłodzku?
s.M. Leticja: Ubóstwo to rzeczywistość ogromnie złożona i szczególnie umiłowana przez rodzinę franciszkańską, w tym nas – siostry klaryski. Ma chrześcijański sens, gdy jest podejmowane ze względu na Chrystusa ubogiego i nie sprowadza się tylko i wyłącznie do nieposiadania albo rezygnowania z dóbr materialnych. To tylko jeden i chyba nie najważniejszy jego wymiar. Pan Jezus ubogich duchem nazywa błogosławionymi (szczęśliwymi). Dlaczego? Bo jedynym ich zabezpieczeniem i bogactwem jest sam Ojciec Niebieski.  Zaufanie Bożej Opatrzności, dawało Klarze i jej siostrom tak ważne poczucie bezpieczeństwa. Niejednokrotnie w San Damiano brakowało pożywienia, zwykłego chleba, a one ufały i … co trudno zrozumieć, wciąż zabiegały u kolejnych papieży o Przywilej ubóstwa dla klasztoru. Ich bogactwem, tak jak dla Franciszka był sam Bóg. Siostry św. Klary były ubogie, tzn. zawierzyły siebie Bogu, ich serca zakotwiczone były u-Boga, w Nim samym…
S. Joyce Ridick SSC słusznie zauważa, że w ślubie ubóstwa bardziej chodzi o dyspozycyjność wobec Boga – posłuszeństwo Jego woli niż o wyzbycie się dóbr materialnych. Życzenia naszego Oblubieńca, Jego zamiary wobec nas odnajdujemy w Słowie Bożym, szczególnie w Ewangelii, dalej: w naszych przepisach – Regule, Konstytucjach , ustaleniach wspólnoty , wskazówkach Przełożonych …

Nasza kłodzka Wspólnota ślub ubóstwa przeżywa i doświadcza w różnych wymiarach i na wiele sposobów. Jest nas niewiele, tylko 13 sióstr, a to naprawdę mało by wypełnić naszą adoracyjną 24 – godzinną misję przed Najświętszym Sakramentem.  Ale każdego dnia i nocy doświadczamy cudu pomnożenia sił i osób gotowych do adoracji.
Po naszych obowiązkowych modlitwach, koniecznych pracach domowych i trosce o chore i starsze Siostry pozostaje nam niewiele czasu na pracę zarobkową możliwą do wykonania w klauzurze. Ale i tu Pan nie pozostawia bez odpowiedzi naszego „SOS” gdy w kasie pusto a rachunki za ogrzewanie, prąd, wodę przychodzą bezlitośnie jeden po drugim. Nasz klasztor jest piękny, zabytkowy, ale to się wiąże z ciągłymi pracami remontowymi, których nie przeprowadziłybyśmy bez pomocy wielu dobrych i bezinteresownych ludzi.


s. M. Rafaela: Do samego słowa „ubóstwo” podeszłabym przede wszystkim od pozytywnej strony: u-bóstwo - u Boga. Wzorem naszego życia jest Jezus Chrystus. Ewangelie mówią nam jak ubogo żył na tym świecie. W Niego dniem i nocą się wpatrujemy czerpiąc obficie ze Stołu Słowa i Chleba. On uczy nas iść przez życie ubogo. Nie ciągnąć za sobą czegoś, co „opóźnia krok szybki i lekki, podążając bezpiecznie z radością, ochoczo i ostrożnie” Tak poucza św. Agnieszkę z Pragi w II liście św. Klara.

Jedną z podstawowych egzystencjalnych spraw są dobra materialne, bez których nie można funkcjonować np:, pożywienie, odzież, pieniądze… i na to mamy zapracować własnymi rękami. Głównym środkiem naszego utrzymania jest przede wszystkim Opatrzność Boża. Bardzo często doświadczamy „cudów” Opatrzności w codziennym utrzymaniu i funkcjonowaniu klasztoru. Dotyczy to najczęściej opłat za gaz, światło, wodę i remontu zabytkowego klasztoru. Gdy mamy pusto w kasie, a zdarza się to bardzo często, po prostu idziemy wspólnie do kaplicy, rozpoczynamy Nowennę do Miłosierdzia Bożego, mówimy Panu Bogu, że ufamy Mu, wierzymy, że nas nie opuści również i w tej sytuacji, że chcemy Mu służyć coraz gorliwiej, że On jest naszą Miłością, że dla Niego tu jesteśmy. Często sobie powtarzamy w takich sytuacjach, że On ma więcej niż rozdaje. W dalszym ciągu pracujemy i czekamy na pomoc. Opatrzność Boża działa przez ludzi. Otrzymujemy bardzo dużo intencji, które przedstawiamy Panu w modlitwie. Ludzie odwdzięczają się nam ofiarami. Same wykonujemy prace ręczne: hafty paramentów liturgicznych i innych, odlewamy figurki gipsowe, wyrabiamy różańce ze sznurka i na łańcuszku.


Maria: Czy realizacja ślubu kończy się wraz z wyjściem poza mury klasztoru, czy też dotyka świata zewnętrznego, wręcz go przemieniając?

s.M. Leticja: Rozumiem, że pyta Pani o to, czy ślub ubóstwa jest aktualny dla osób żyjących poza klasztorem, gdyż nas obowiązuje zawsze i wszędzie.  Otóż rada ewangelicznego ubóstwa dla chrześcijan żyjących pośród świata jest radą, propozycją, zachętą do podejmowania stylu życia Syna Bożego – Ubogiego Chrystusa – jak często nazywa Go, św. Klara. Można nie iść za nią, ale trzeba się wtedy pytać siebie o własne chrześcijaństwo.  Każdy ma możliwość zachować tę radę na miarę swego powołania,  według stanu w którym żyje. Inaczej będzie przeżywanie ubóstwa wyglądało w rodzinie, a inaczej u osoby samotnej lub zarządzającej dobrze prosperującą firmą.    
Często doświadczamy swej niewystarczalności, a zarazem tego, że Boża dobroć ogarnia nas przez człowieka żyjącego blisko i daleko, siostrę i brata. Ubogi to ktoś wiecznie obdarowywany, szczęśliwy, że Pan troszczy się o niego. Tę postawę – pełną niepopularnej dziś pokory - warto pielęgnować.

 

 

Maria:  „Wybór życia w stanie dziewictwa zakłada posiadanie właściwego stosunku do ludzkiej seksualności i do własnego ciała, któremu towarzyszy także zdolność koncentracji własnej energii emocjonalnej na jedynej miłości (= czystości)” (Amadeo Cencini). Nie raz można spotkać się w świecie z zarzutem, że osoby, które poświęcają się Bogu, sferę seksualną próbują zredukować do kompletnego zera. Jak siostry przeżywają śluby czystości?

s. Denisa: Powstrzymywanie popędów cielesnych zalecane jest nie tylko w ramach Kościoła katolickiego, lecz też w różnych innych religiach i kulturach, bowiem ludzie od dawna zrozumieli, że aby móc swoją osobowość rozwijać w sferze duchowej, konieczne jest zachowywanie pewnej dyscypliny cielesnej.  Obok wstrzemięźliwości w dziedzinie seksualnej, również konieczne jest roztropne wyrzeczenie w kwestii przyjmowania pokarmów, umartwienia ciała .Ta asceza potrzebna jest do pełniejszego rozwoju i wolności niepodzielnego serca dla Boga.
Nasza praca duchowa, byłaby nieszczera i mało wartościowa gdybyśmy uciekały od sfery swojej seksualności. Osoba duchowa ofiarując się Bogu dobrowolnie przez ślub czystości, chce czynić to dobrze, czyli świadomie rozumiejąc funkcjonowanie swojego ciała. Nasza seksualność jest wielkim i pięknym darem otrzymanym od Boga, za który powinnyśmy dziękować Dawcy.


s.M. Leticja: Czystość osoby konsekrowanej ma wymiar oblubieńczy – jest oddaniem się Umiłowanej Osobie, którą jest Trójjedyny Bóg i jeśli ją tak się przeżywa jest piękna, radosna i spełniona. Dla mnie osobiście jest to piękny i niespodziany dar od Pana. Byłam pewna, że będę miała męża i gromadkę dzieci (mam tylko jednego brata), a tu masz. W pierwszej klasie Technikum Ceramicznego Pan wprowadził małe zamieszanie w moje serce i przez pięć lat nie ustępował. Przyszła matura, a z nią decyzja (wcale niełatwa) pójścia za Jego zaproszeniem. W serce każdej dziewczyny jest głęboko wpisane niezniszczalne pragnienie – kochać i być kochaną! Przedziwnie realizuje się ono w naszym klauzurowym powołaniu. Trzeba mieć tylko oczy szeroko otwarte na MIŁOŚĆ.

Gdy ogarnia mnie czasem jakaś nostalgia, wspomnienia albo dopadnie poczucie pustki i samotności spoglądam na podarowaną mi przez Wspólnotę w dniu Wieczystych Ślubów obrączkę. Jest na niej wygrawerowane od wewnętrznej strony imię Jezus, kładę ją między mną, a Najświętszym Sakramentem i mówię: Zobowiązałeś  się, proszę, pomóż mi! Moja modlitwa nie pozostaje bez odpowiedzi.

Jak przeżywam ślub czystości? W wierności memu Oblubieńcowi – starając się Jemu podobać we wszystkim; wpatrując się w przykład Matki Bożej. Uczę się od św. Klary, co znaczy być córką, siostrą, oblubienicą, matką  - być sobą, kobietą. Do takiego przyjęcia siebie, także w swej płciowości choć nigdy by tego tak nie nazwał, formował ją św. Franciszek – i to jest droga również dla mnie. Realizuję ją pogłębiając moją wiarę w Obecność Trójjedynego we mnie i przy mnie. W naszym klasztorze mamy tę łaskę, że Najświętszy Sakrament jest wystawiony do adoracji dzień i noc, zawsze mogę wstąpić i zamienić słowo z Panem. Przez moją modlitwę i życie w pokucie (ciągłym nawracaniu się), pragnę stawać się siostrą dla żyjących obok mnie Sióstr oraz ludzi w świecie. Wielką pomocą w pięknym i radosnym przeżywaniu czystości są dla nas dobre, siostrzane relacje we wspólnocie, troska o swe ciało przez odpoczynek, zadbanie o zdrowie, odzienie, zdrowe odżywianie, higienę i ruch na świeżym powietrzu, szczególnie ważny w życiu klauzurowym.


s.M. Rafaela: Bóg powołując do życia zakonnego, udziela potrzebnych łask do zachowania ślubów. Oczywiście, nosimy ten skarb w glinianym naczyniu i z naszej strony Bóg oczekuje odpowiedzi w miłości i wierności. Jest to praca i czuwanie trwające całe życie.

 

 

Maria:  „ Wiele trudności w opiniach podniesionych przeciwko posłuszeństwu zależy ostatecznie od rozpowszechnionego wrażenia, że ogranicza ono wolność”(Benito Goya ). Czy poddanie się woli przełożonej jest najtrudniejszym ze wszystkich poprzednich ślubów? W jaki sposób siostry patrzą na ślub posłuszeństwa?

s.M. Rafaela: Pan Jezus zbawił nas przez to, że był posłuszny swemu Ojcu aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. Myślę, że jest to odpowiedź na całe pytanie. Powinniśmy wracać do istoty, do początku, do Ewangelii.
Modne są teraz dyskusje również na temat tego ślubu, ale co tu dużo mówić? Jeśli w rodzinie, w szkole, w firmie będzie obowiązywać hasło: „róbta co chceta”, to będzie małe „piekło”, czyli chaos i bałagan. Wiemy, dlaczego jesteśmy w klasztorze: Bóg powołał nas do współpracy w dziele zbawienia. Przyszłyśmy dobrowolnie i świadomie ślubowałyśmy zachować posłuszeństwo.

Posłuszeństwo dla naszej natury nie jest miłe, tym bardziej, kiedy sprzeciwia się to naszej woli. Na ogół lubimy ład, porządek, wtedy wszystko idzie sprawnie i do celu. Trudniej jest słuchać, gdy nie jest to po naszej myśli. Taką już mamy naturę.

Ślub posłuszeństwa nie wyklucza jednak naszego logicznego myślenia, wręcz przeciwnie, zachęca nas do współpracy z przełożonymi. Wiele razy w moim 33 letnim życiu zakonnym miałam okazję do (zaparcia się siebie) przezwyciężenia siebie, swojej woli, (choć to w danym momencie wcale nie jest takie łatwe i proste). Prędzej, czy później dochodziłam do tego, że nie zawsze miałam rację i dobrze, że posłuchałam. Bywało i tak, że miałam lepsze rozwiązania i z trudem przyjmowałam „słabsze opcje”.  Jednakże nic nie straciłam idąc po myśli przełożonej, wręcz przeciwnie, pozornie tracąc, miałam zasługę posłuszeństwa i nowe spojrzenie na sprawy z różnych stron. Wyzwalało to we mnie uczucie wolności i chęć tworzenia i współpracy.


s.M. Leticja: Chciałabym dodać, że w rodzinie franciszkańskiej na posłuszeństwo patrzymy przez pryzmat miłości. Zapominając o miłości nie można mówić o chrześcijańskim, synowskim posłuszeństwie.  Nasze posłuszeństwo jest odpowiedzią na wezwanie Ducha Świętego; jest gotowością przyjmowania Bożego działania i zobowiązaniem wynikającym z wierności swemu powołaniu. To oznacza więcej niż tylko dyscyplinę klasztorną. Posłuszeństwo wg Franciszka zapewnia bezpieczną przestrzeń dla rozwoju osoby, inicjatywy. Posłuchajmy Napomnienia 3, 5: „I cokolwiek czyni i mówi, jeśli wie, że nie sprzeciwia się to jego woli [przełożonego], jest to prawdziwe posłuszeństwo, byleby to, co czyni, było dobre.” Święty zaprasza nas do wejścia w posłuszeństwo Chrystusa i włączenia się w Jego misję w świecie. W Liście do wszystkich wiernych pisał: ”…poddał jednak swą wolę woli Ojca. Wola zaś Ojca była taka, aby Syn Jego błogosławiony i chwalebny ofiarował Siebie samego, jako ofiarę i żertwę na ołtarzu krzyża…”.
Dla św. Klary posłuszeństwo było wyrazem jedności ze wspólnotą. W San Damiano odpowiedzialność  i decyzje za kształt duchowy i materialny spoczywały na całej wspólnocie, tak więc nieposłuszeństwo było i jest lekceważeniem jedności. Klara pragnęła posłuszeństwa godnego ludzi wolnych. Pragnęła by siostry były posłuszne swej Matce z miłości, jak to dobrowolnie przyrzekły Panu (Testament Kl 68).


Pyta Pani o wolność: czy posłuszeństwo ją ogranicza?  Przypomina mi to podobny dylemat z przyjęciem Dekalogu, jako ograniczenia wolności człowieka czy nie. Można na przykazania spojrzeć tylko od strony ograniczeń i nakazów a wtedy czujemy się (słusznie czy też nie) bardzo skrępowani, ograniczeni. Gdy jednak spojrzymy na nie jak na szansę bycia wolnym od: zniewag w starości (patrz przykazanie IV), od utraty życia w wyniku mordu (p. V), od cudzołóstwa, które rozbija rodziny (p.VI), od kradzieży (p.VII), od fałszywego świadectwa (VIII), oraz od pożądania cudzej żony i cudzego mienia (IX i X), wtedy Dekalog staje się znakiem wyzwolenia – kartą wolności człowieka.  Bóg, który nas kocha wymaga od nas dla naszego dobra.  
Podobnie jest z posłuszeństwem zakonnym. Ślubując je wybrałam i wciąż na nowo każdego dnia wybieram Jezusowe posłuszeństwo Ojcu, decyduję się na dyspozycyjność Maryi – „Oto ja służebnica Pańska … „ Oczywiście nie jest to łatwe i nie musi być.  Miłość jest wymagająca.

Tak naprawdę, jeżeli ktoś jest zniewolony przez grzech, własne namiętności i pożądania, co w praktyce utrudnia trwanie w posłuszeństwie, nigdy nie będzie wolny i choćby żadne więzy zależności lub posłuszeństwo go nie krępowały, nie będzie czuł się wolny.


Maria: Świat upublicznia sytuacje, „wielkich afer” w Kościele, w których główna rolę gra ślub posłuszeństwa. Czy może siostra wyjaśnić, jak ślub posłuszeństwa jest możliwy w realizacji w naszych czasach? W jaki sposób osoba świecka, która raczej może o wielu sprawach decydować, ma zrozumieć hierarchiczność w Kościele?

s.M. Leticja : Nie można teraz podchodzić do struktur w Kościele jak do władzy rozumianej tylko  po ludzku. W tym wymiarze chodzi o powierzenie konkretnej osobie odpowiedzialności, wezwanie do służby i objęcia troską coraz to większej rzeszy chrześcijan.

Wydaje się, że jeśli dziś słyszymy o bolesnych odejściach z kapłaństwa, czy z zakonów to gdzieś po drodze zabrakło wierności swemu powołaniu, wierności Duchowi Świętemu, zabrakło miłości do Chrystusa i Jego Kościoła. Przywołajmy tu po raz kolejny postaci Franciszka i Klary. Kościół hierarchiczny ich czasów przeżywał ogromny kryzys. Tych dwoje widziało słabość ludzi i obydwoje pragnęli, by wolność i miłość płynące z kart Ewangelii, na nowo przeniknęły ludzi, Kościół, zaczęli od przemiany siebie, własnego głębokiego nawrócenia to jedyna droga do tego by uzdrawiać a nie zadawać kolejne rany jedności Kościoła i tym samym samemu sobie.

Jak realizować ślub posłuszeństwa w naszych czasach? Poczynając od posłuszeństwa Bogu, naszej wierze. To jest fundament wszelkiego posłuszeństwa. Jeśli dziś spotyka się chrześcijan, także w habitach, „po swojemu” podchodzących do Dekalogu, do przykazań kościelnych, czy też do ślubów zakonnych, to trudno mówić o posłuszeństwie opartym na szacunku do autorytetu, o godnej człowieka zależności w rodzinie, szkole, zakładzie pracy czy klasztorze.  Brak fundamentu.
Uważam, ze trzeba głębokiej pracy nad przemianą myślenia - właściwym zrozumieniem godności człowieka, której nie stanowi tylko wolność w sensie niezależności i samowystarczalności.

W dzisiejszym posłuszeństwie osób zakonnych, wielką pomocą i szansą jest dialog z przełożonymi, który pomaga razem poszukiwać i realizować w pełni w wolę Bożą.

 

 

Maria: Obchodzą siostry Jubileusz 800-lecia konsekracji św. Klary , czy ta święta może stać się wzorem (patronem) dla wszystkich którzy pragną się poświęcić na służbę Bogu jak i dla tych którzy poświęcili się. Jeżeli tak, to dlaczego?


s.M. Leticja: Dla mnie osobiście Klara z Asyżu jest od dawna wzorem i szczególną patronką na drodze życia zakonnego. Bardzo pragnę by była taką przewodniczką, siostrą i matką dla innych : wciąż szukających swej drogi i już konsekrowanych.  „Jej głębokie doświadczenie życia mistycznego, opartego na dosłownym przyjęciu słów Chrystusa zawartych w Ewangelii, oświecało przez wieki nie tylko pokolenia braci i sióstr żyjących charyzmatem Biedaczyny z Asyżu, ale wszystkich zafascynowanych Dobrą nowiną”(Br. W. Block OFMCap „Klara z Asyżu – światło nadziei wobec współczesnej Europy”).   Uważam, że jej życie (wciąż jeszcze za mało znane) powinno być światełkiem nadziei dla nas żyjących w XXI wieku.
Podziwiam w niej ogromną wytrwałość i wierność obranej DRODZE, umiejętność zwrócenia się ku innym - także na płaszczyźnie macierzyństwa duchowego. W swym życiu wiele cierpiała, chorując ciężko, blisko trzydzieści lat – nie utraciła radości życia; jej miłość do Chrystusa jak u początku  powołania tak i u końca drogi była świeża i gorąca. Jeśli ktoś nie wierzy, proszę poświęcić czas na spotkanie z Klarą w jej listach do św. Agnieszki z Pragi. Tu zacytuję tylko krótki fragment z IV Listu św. Klary: „Miłość ku Niemu ubogaca, wpatrywanie się w Niego odświeża, Jego dobroć napełnia, Jego słodycz darzy pełnią, pamięć o Nim słodko oświeca, Jego woń wskrzesi zmarłych, Jego widok chwalebny uszczęśliwi wszystkich mieszkańców Jerozolimy niebieskiej, bo jest On blaskiem wiecznej chwały, jasnością wieczystej światłości i zwierciadłem bez skazy. W to zwierciadło, co dzień się wpatruj…. - tak pisze blisko sześćdziesięcioletnia, schorowana, odcięta od świata  Klara.  Jak piękną musiała być jej miłość do Trójjedynego i Sióstr.
Biograf Klary pisał, że swym pięknym życiem przywróciła szacunek dla dziewictwa – jest to potrzeba jak najbardziej aktualna w naszych czasach i warto uciekać się do jej pomocy oraz w niej szukać przewodniczki na drogach zakonnej konsekracji.

Ja nie mam żadnych wątpliwości. Jestem przekonana, że Święta Klara z Asyżu może stać się wzorem (patronką) dla wszystkich, którzy pragną się poświęcić na służbę Bogu, a także dla tych, którzy już się Bogu poświęcili. Oby tak było. Zapraszam także do lektury artykułu Br. W. Blocka OFMCap „Klara z Asyżu – światło nadziei wobec współczesnej Europy” na www.klodzko.klaryski.org .  W nim można znaleźć więcej na ten temat.


Maria: Bóg zapłać za rozmowę.

 

 

*s.M. Rafaela od Matki Pięknej Miłości – organistka i hafciarka, 33 lat życia zakonnego.

*s.M. Leticja od św. Józefa – furtianka, archiwistka, śluby wieczyste złożyła w 2003 r.

*s. Denisa – postulantka, w klasztorze kłodzkim od września 2011, pochodzi z Czech.


Poprawiony: niedziela, 19 lutego 2012 23:52
 
Designed by Templatka.pl | Copyright by SANCTI - Serwis Ewangelizacyjny