| Nie chwalmy trybunału |
|
|
|
| Wpisany przez TOMASZ SANCTI | |||
| środa, 30 marca 2011 21:49 | |||
AUTOR: Dariusz Kowalczyk SJ„Historyczne zwycięstwo Włoch w Strasburgu” – napisał włoski dziennik „Il Giornale”, ciesząc się z ostatecznego werdyktu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie obecności krzyży w szkołach. Przypomnijmy, że w listopadzie 2009 roku ten sam Trybunał orzekł, że wieszanie krzyży w klasach narusza m.in. wolność religijną uczniów. Sprawę wniosła do Trybunału pochodząca z Finlandii obywatelka włoska, walcząca ateistka. Rząd Włoch odwołał się od tego wyroku. Włosi, nawet ci niezbyt pobożni, mówili o zamachu na ich tradycję i tożsamość. Do procesu w charakterze strony trzeciej (amicus curiae), popierającej Włochy, przystąpiły Armenia, Bułgaria, Cypr, Grecja, Litwa, Malta, Monako, San Marino, Rumunia i Rosja. Polski rząd jakoś nie zdecydował się na wsparcie Italii w walce z ideologami ze Strasburga. Próba narzucenia Włochom obowiązkowego laicyzmu była – zdaniem Weilera – sprzeczna z europejskim prawem, które zapewnia wolność do i od religii, ale jednocześnie równoważy ją wolnością poszczególnych państw do decydowania w sposób autonomiczny o swoim „dziedzictwie religijnym jako kolektywnej tożsamości narodu w odniesieniu do symboli, które są świadectwem tejże tożsamości”. Włochy mają prawo podtrzymywać swą tożsamość katolicką, tak jak np. Izrael ma prawo do podtrzymywania swej tożsamości żydowskiej. Dzieci z rodzin niewierzących nie są w szkole dyskryminowane, jeśli uczy się je pluralizmu i tolerancji dla dominującej religii.
Trybunał Praw Człowieka przychylił się do tej argumentacji i uznał tym razem, że krzyż jest symbolem „biernym” i nie może być traktowany jako indoktrynacja ze strony państwa. „Jest to wielkie zwycięstwo obrony niezaprzeczalnego symbolu historii i tożsamości kulturowej naszej ojczyzny” – stwierdziła włoska minister edukacji. Jezuita Federico Lombardi, rzecznik Stolicy Apostolskiej, zakomunikował, że decyzja Trybunału została przyjęta z satysfakcją. W Polsce prymas Józef Kowalczyk, powiedział krótko: „To zakrawało na absurd. Bogu niech będą dzięki, że ostatecznie zwyciężył rozsądek”. Były też głosy przeciwne. Środowiska, które dążą do osłabienia w świecie chrześcijaństwa, a szczególnie katolicyzmu, wyrażały swe rozczarowanie. We włoskiej lewicowej prasie można znaleźć ubolewanie, że w ciągu półtora roku Trybunał tak diametralnie zmienił swe orzeczenie. Zwrot dokonany przez Trybunał zdziwił też nieprzyjemnie „Gazetę Wyborczą”. Jan Turnau zapewnia, że po ogłoszeniu wyroku „nie czuje się rozanielonym zwycięzcą”. I cytuje z aprobatą absurdalną opinię innej dziennikarki, że „gdyby Jezus zobaczył z krzyża, że on kogoś razi, zszedłby zeń, wziął go na ramiona i zaniósł w inne miejsce” (czy ta pani w ogóle czytała Ewangelie?). Mnie też dziwi, że Trybunał tak sobie mówi raz to, a raz coś całkiem odwrotnego. Tyle że wyciągam z tego inne wnioski, niż różni lewacy. Twierdzę bowiem, że Trybunał Praw Człowieka to generalnie hucpa – kilkanaście osób, wybranych w mało przejrzystej procedurze, ma decydować o tym, czy gdzieś mogą wisieć krzyże lub symbole bożonarodzeniowe. Kto im dał taką władzę? Jestem zadowolony, że zapadł ostatecznie taki, a nie inny wyrok, ale nie mam złudzeń. Ideolodzy Trybunału wycofali się rakiem, bo wyczuli że „jeszcze nie czas”. Tu nie chodzi bowiem o jakieś obiektywne i racjonalne prawa człowieka, ale o laicką ideologię, którą próbuje się narzucać pod pozorem prawa. Nie chwalmy zatem zbytnio Trybunału, że taką mądrą decyzję podjął. Ten Trybunał w ogóle nie powinien zajmować się sprawą krzyży we włoskich szkołach, bo nie ma po temu żadnych kompetencji. ŹRÓDŁO: Idziemy nr. 13(290) 27.03.2011
|
|||
| Poprawiony: środa, 30 marca 2011 22:02 |




2 lutego Kościół Katolicki dziękować będzie za wszystkie powołania do wyłącznej służby Bogu. Poprzez rozmowę ss. Klarysek od Wieczystej Adoracji z Kłodzka, z Marią Rachel Cimińską, przybliżymy istotę ślubów zakonnych i ich miejsce i konieczność dla naszego życia w XXI wieku. 


AUTOR: Dariusz Kowalczyk SJ

























