|
W obronie Chrystusowego Krzyża |
|
|
|
|
Wpisany przez TOMASZ SANCTI
|
|
czwartek, 19 stycznia 2012 00:49 |
|
W obronie Krzyża odezwali się Polacy z całej Polski, a także żyjący na obczyźnie – od Chicago do Tobolska. Krzyż jest dla nich, podobnie jak Orzeł Biały, symbolem Polski.
W „Niedzieli” jesienią 2011 r. znalazł się anons, w którym można było przeczytać m.in.: „Drogi Czytelniku! Włącz się do akcji obrony Krzyża w przestrzeni publicznej. Zachęć do tego rodzinę i sąsiadów. Redakcja przekaże wszystkie podpisy odpowiednim strukturom władzy państwowej jako wyraz naszego sprzeciwu wobec zakusów usuwania krzyża m.in. z sali sejmowej”. Wkrótce okazało się, że w wielu miejscach zabrakło numerów „Niedzieli” z formularzem protestu. Pojawiły się kserowane na własną rękę, a nawet samodzielnie robione listy z rubrykami i hasłem: „Podpisz petycję i wyślij do «Niedzieli»”. W całej Polsce, a także wśród Polonii ludzie zbierali podpisy nie tylko przed kościołami, ale w wielu innych miejscach: w pracy, np. w aptekach czy w poczekalniach gabinetów lekarskich, wśród sąsiadów, znajomych, rodziny. Otrzymaliśmy nawet podpisy w obronie Krzyża złożone przez więźniów, a koperta, w której były przysłane do „Niedzieli”, została wcześniej otwarta i ocenzurowana.
|
|
Poprawiony: sobota, 04 lutego 2012 15:22 |
|
Więcej…
|
|
Kiedy traci wiarę ktoś bliski |
|
|
|
|
Wpisany przez TOMASZ SANCTI
|
|
czwartek, 05 stycznia 2012 20:45 |
Wiara domaga się wspólnoty. Swoje prywatne poglądy mogę sam kształtować i nie potrzebuję zwolenników do tego, żeby je wyznawać. AUTOR: Jacek Salij OPCo robić, kiedy ktoś bardzo nam bliski oddala się od Kościoła, a nawet traci wiarę? Z tym pytaniem różni ludzie zwracali się do mnie chyba już setki razy. Może najboleśniej ten dramat dotyka wówczas, kiedy od wiary odchodzi rodzone dziecko. Pytanie, co wtedy robić, na pewno trzeba sobie stawiać, zwłaszcza że nasze próby przyciągnięcia dorastającego lub dorosłego już dziecka do wiary i praktyk religijnych są zazwyczaj nieporadne i dlatego nieskuteczne. Teraz jednak zadajmy sobie inne pytanie: Czy z naszą wiarą jest wszystko w porządku, skoro ktoś nam bardzo bliski ją utracił? Sąd Boży nad wiarą naszej rodziny Wiara jest darem, którego Pan Bóg udziela każdemu z nas osobiście, a nawet całym rodzinom, o czym czytamy na przykład w Nowym Testamencie. Tak było z rodziną setnika Korneliusza, która żyła po Bożemu, zanim jeszcze dotarła do niej dobra nowina o Jezusie Chrystusie (por. Dz 10,2), i która później gromadnie przystąpiła do chrztu (por. Dz 10,44–48). Również poganka Lidia „została ochrzczona razem ze swoim domem” (Dz 16,15). Podobnie było w innych przypadkach (por. Dz 16,31–34; 18,8; 1 Kor 1,16).
|
|
Poprawiony: czwartek, 05 stycznia 2012 21:25 |
|
Więcej…
|
|
Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł żyć będzie … |
|
|
|
|
Wpisany przez TOMASZ SANCTI
|
|
wtorek, 03 stycznia 2012 23:56 |
Pogrzeb dla każdego człowieka, niezależnie od światopoglądu, wyznawanej religii, wieku, pochodzenia i kultury, jest momentem wielkiej zadumy i refleksji nad sensem życia.Każdy uczestnik pogrzebu stawia sobie pytania, czym jest w ostateczności to ludzkie życie?, Skąd wzięliśmy się na tej ziemi? Dokąd zmierzamy?, nawet nie pytając o konkretnego zmarłego. Zaś dla najbliższej rodziny, znajomych, krewnych i przyjaciół asystowanie przy pogrzebie stanowi jeszcze dodatkowe przeżycie w postaci smutku, rozłąki i faktycznie zakończenia wspólnej historii która łączyła. Dla nas wierzących pogrzeb winien być tym wszystkim, o czym była mowa powyżej, ale winniśmy popatrzeć na te przeżycia w świetle Bożego Objawienia. To przecież nauka Objawiona nam przez samego Chrystusa, który przyniósł ją nam od Ojca, podpowiada nam, że ostatecznie życie człowieka nie kończy się wraz ze śmiercią. Śmierć jest jedynie przejściem i bramą do nowego życia we wieczności, jak to śpiewa celebrans podczas Mszy św. pogrzebowej w tym hymnie dziękczynnym nazywanym prefacją: życie twoich wiernych o Panie zmienia się, ale się nie kończy.
Chrystus podczas swojego publicznego nauczania i kształtowania Kościoła podchodził do wszystkich z Dobrą Nowiną, by pouczać, do chorych by uzdrawiać, do zniewolonych przez zło, aby ich wewnętrznie wyzwalać i wreszcie podchodził także do zmarłych, aby ich wskrzesić. Mamy kilka przykładów w Ewangelii, chociażby: Jezus wskrzesza córkę Jaira, przełożonego synagogi, syna jedynaka matki wdowy z Nain, Łazarza, swojego przyjaciela, brata Marty i Marii. Przez te fakty Jezus Chrystus chciał powiedzieć swoim współczesnym i nam także, że On nadal jako zmartwychwstały, żyjący pośród nas w Kościele, podchodzi do każdego człowieka, zwłaszcza, gdy ten zamyka historię swojego życia doczesnego, i przeprowadza go do wieczności swojego Ojca, obdarzając go życiem wiecznym.
Celebrujemy Eucharystię, podczas której stanął tutaj Jezus Chrystus zmartwychwstały, aby ponowić swoją ofiarę Męki, Śmierci i Zmartwychwstania, czyni to dzisiaj szczególnie za tego, którego ciało chcemy ze czcią pogrzebać. Duch zmarłego (ej) jest dzięki Odkupieniu Chrystusa w rękach Ojca. Być może będzie potrzebował (ła) oczyszczenia, duchowego dojrzenia, więc będziemy polecać go czy ją nadal w naszych modlitwach.
Ale jeżeli ta nam droga osoba jest w rękach Boga, a my też jeżeli w naszym życiu obecnym trwamy w Bogu poprzez wiarę i życie z wiary, to nie jesteśmy całkowicie rozłączeni, wręcz przeciwnie jesteśmy w jedności z tymi których żegnamy, w Bogu.
Pogrzeb dla nas wszystkich uczestniczących a pozostających w tym życiu jest zaproszeniem do jeszcze głębszego życia na co dzień w jedności z Chrystusem poprzez: uważniejsze słuchanie Jego Słowa; coraz głębszą modlitwę; dojrzalsze uczestnictwo w sakramentach, szczególnie w Spowiedzi i w Eucharystii, kiedy to karmić się będziemy Ciałem Chrystusie, który jest Chlebem Życia; do dorastania dla życia w przymierzu przyjaźni z Bogiem; do oddawania na służbę i ku dobru naszych dzieci, bliskich i naszej społeczności wszystkich prac, trudów, umiejętności, czyniąc ze siebie dar miłości i służby.
Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł żyć będzie, zapewnił nas Jezus Chrystus. To On ostatecznie oznajmił nam, że nasze życie od Boga pochodzi, żyjemy aby ze swojego życia uczynić radosny dar dla drugich i zmierzamy do Domu Ojca, gdzie nas czeka wieczna radość pokój i prawdziwe pełnia życia w Bogu.
Autor: O. Kazimierz Fryzeł CSsR
ŹRÓDŁO:
|
|
Wpisany przez TOMASZ SANCTI
|
|
środa, 28 grudnia 2011 19:12 |
„Ozet” przy ulicy Toruńskiej 276 w Bydgoszczy Piotr i Adam nazywają „wakacjami pod gruszą”. Podobnie jak 130 innych odsiadujących w nim końcówki długich wyroków. Tam za kratami też rodzi się Bóg.
W przeciwieństwie do zakładów karnych w Sztumie czy Koronowie, „Ozet” przy ulicy Toruńskiej jest zakładem otwartym aresztu śledczego. Można w nim pracować na zewnątrz, a w celi jest telewizor czy konsola do gier. O tym, że jest się w więzieniu, trudno jednak zapomnieć. Także nam. Punktualnie o 15.00 na dzwonek strażnik z łoskotem otwiera potężne drzwi. Rekwiruje komórki i dowody. Przechodzimy przez kolejne drzwi. Pod prądem. Tak trzy razy. Wychowawca prowadzi do celi. Nie ma chyba dziesięciu metrów. Po lewej dwie piętrowe, metalowe prycze, pamiętające pewnie jeszcze PRL. Po prawej stół, kubek, plastikowe sztućce. Wysoko nad nimi mały telewizor. W ciasnym pomieszczeniu krząta się czterech ludzi. Różne charaktery, różne wyroki. Jeden cel: zamienić okratowaną klitkę na własny dom, normalne, wolne życie. Jego namiastką musi być na razie sala widzeń. To w niej poznaję historie Piotra i Adama. Cela nr 28: Piotr
|
|
Poprawiony: środa, 28 grudnia 2011 19:36 |
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez TOMASZ SANCTI
|
|
niedziela, 18 grudnia 2011 21:33 |
Gdy jedni już nucą po cichu Do szopy, do szopy wszyscy… inni biegną do shopu, do shopu, do shopu.„Shop”, czyli swojsko brzmiące obce słowo, robi bałagan językoznawcom, bo niebezpiecznie wypiera nasz rodzimy „sklep”. „Shopping” jest modniejszy niż „chodzenie na zakupy”, no i w „shopach” mają pewnie lepszy towar niż w zwykłych „sklepach”. Może dlatego niektórzy uciekają nawet od betlejemskiej szopki, by spędzić swoje „Święta w shopie”.Organizatorami społecznej akcji, która ma zwrócić uwagę na komercjalizację świąt, są animatorzy Ruchu Światło-Życie. Pomysł narodził się z refleksji, że Boże Narodzenie staje się wielkim kolorowym festynem, podczas którego zapominamy o Jezusie, mimo że to jest Jego uroczystość. – Święta bez choinki, prezentów, kolacji wigilijnej, lampek, śniegu, feerii barw i smaków wydają się nie być świętami. Jednak pierwsze Boże Narodzenie tak nie wyglądało. Była zwykła szopa, wiele zwierząt i ich zapach, a goście musieli się obyć bez wstążek na podarunkach i pożywnego poczęstunku – mówi Magdalena Skrycka, koordynator akcji. – Praca, studia i inne obowiązki nierzadko sprawiają, że nie mamy czasu na dobre zorganizowanie niezbędnych zakupów, to zrozumiałe. Dlatego też szarżujemy z wózkami do ostatniej chwili. Ale mimo wszystko warto się na chwilę zatrzymać, wziąć udział w Roratach, rekolekcjach, posłuchać lub poczytać refleksje, których jest pełno choćby w internecie! Wymagajmy od siebie chociaż minimum. Niech Adwent wywoła w nas chwilę zadumy i ciszy, której tak bardzo nam brakuje w otaczającym hałasie. Ten czas powinien być dla nas momentem wyczekiwania w napięciu, a nie falstartu.
|
|
Poprawiony: niedziela, 18 grudnia 2011 21:49 |
|
Więcej…
|
|
Obecność, która jest świadectwem (J 1,6-8.19-28) |
|
|
|
|
Wpisany przez TOMASZ SANCTI
|
|
niedziela, 11 grudnia 2011 15:45 |
Coraz częściej słyszymy, że ktoś chce „być kimś". Można w różny sposób opisywać i wyrażać to pragnienie, nie zawsze wiedząc, o co w nim chodzi, ale jedno jest pewne: „być kimś" to na pewno nie znaczy „być sobą".
Wielu ludzi, zwłaszcza młodych, złudnie myśli, że wystarczy wpiąć sobie gdzieś kolczyk, zrobić oryginalny tatuaż, kupować modne ciuchy, posługiwać się określonym językiem, słuchać określonej muzyki, wybrać określony design i spotykać się w określonym towarzystwie, a człowiek staje się kimś innym. Jest to oczywista próba ucieczki od samego siebie. To przejaw głębokiej nieakceptacji własnej osoby, w gruncie rzeczy słabej, grzesznej, omylnej, a na końcu - śmiertelnej! A więc - pospolitej, statystycznej. „Bycie kimś" oznacza brak zgody na „bycie sobą"!
|
|
Więcej…
|
|
„W cóż więc mamy wierzyć?” |
|
|
|
|
Wpisany przez TOMASZ SANCTI
|
|
czwartek, 01 grudnia 2011 01:47 |
To paradoksalne, ale wiarę można utracić nawet w momencie, kiedy człowiek udowodni sobie istnienie Boga ze stuprocentową pewnością. Przez takie doświadczenie przeszedł w młodości Romano Guardini, jeden z najwybitniejszych teologów pierwszej połowy XX wieku. Jako nastolatek doszedł do absolutnej pewności, że Bóg istnieje, ale zarazem zorientował się, że jest to dla niego prawda równie jałowa, jak to, że teleskopami namierzono niewidzialną dla oka ostatnią planetę Układu Słonecznego. Jak łatwo się domyślić, to przejmujące doświadczenie stało się dla Guardiniego początkiem jego wielkiej i autentycznie religijnej przygody z Bogiem.
Zwątpienia w istnienie Boga
Zdecydowanie częściej niewiara pojawia się w konsekwencji zwątpienia w istnienie Boga. Ktoś zaprzyjaźniony przysłał mi kiedyś fragmenty listów żołnierzy niemieckich spod Stalingradu. Jeden z nich pisał tak: Szukałem Boga w każdym leju po pocisku, w każdym zniszczonym domu. A Bóg nigdy nie ukazał się, choć całe moje serce go wołało… Na ziemi panowały mord i głód, z nieba padały bomby i ogień… Tylko Bóg był nieobecny.
|
|
Poprawiony: czwartek, 01 grudnia 2011 08:38 |
|
Więcej…
|
|
Król w podskokach, czyli o mentalności człowieka wschodu |
|
|
|
|
Wpisany przez TOMASZ SANCTI
|
|
piątek, 11 listopada 2011 16:06 |
 Lektura biografii bł. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego okazuje się niekiedy trudna dla współczesnego czytelnika, przede wszystkim z racji nadzwyczajnych darów Bożych, które mogą nas wręcz niepokoić, „nie pasować” do naszego obrazu życia mistycznego, mogą wydawać się zbyt „widowiskowe”. A przecież łaska buduje na naturze... Bł. Maria nie pochodziła z chłodnej Skandynawii, ale była Arabką o gorącym temperamencie, więc także działanie Boże w niej było dostosowane do konkretnej osoby, tak aby jak najlepiej prowadzić ją drogami świętości.
|
|
Poprawiony: piątek, 11 listopada 2011 17:05 |
|
Więcej…
|
|
Mała kropla Ducha – droga do wewnętrznego światła i pokoju |
|
|
|
|
Wpisany przez TOMASZ SANCTI
|
|
czwartek, 03 listopada 2011 14:00 |
 Duch Święty często asystował życiu i zmaganiom bł. Mariam od Jezusa Ukrzyżowanego, karmelitanki bosej, znanej jako Mała Arabka (1846–1878). Gdy siostry pytały, jak On wygląda, żachnęła się: „Aniołowie nie mogą nadać Mu kształtu, a ja, nicość, proch, mogłabym
Mu go nadać! Nie widzimy Go nigdy takim, jaki jest!”. – „Dlaczego? – zapytano znowu – co mamy na oczach?”– „Zasłonę pychy” – powiedziała.
Najchętniej przybliżał się w postaci srebrzystej gołębicy, lśniącej w słońcu Bożej Prawdy. Lotność i przenikliwość Świętej Prawdy jest nie do opisania. Gdyż Duch jest Świętą Przejrzystością.
|
|
Poprawiony: czwartek, 03 listopada 2011 14:32 |
|
Więcej…
|
|
|