Jam miłego mego, a mój miły jest mój - w służbie wierności Kościoła
2 lutego Kościół Katolicki dziękować będzie za wszystkie powołania do wyłącznej służby Bogu. Poprzez rozmowę ss. Klarysek od Wieczystej Adoracji z Kłodzka, z Marią Rachel Cimińską, przybliżymy istotę ślubów zakonnych i ich miejsce i konieczność dla naszego życia w XXI wieku. 

Maria: S. Joyce Ridick SSC, w książce „ Skarby w naczyniach glinianych” napisała, że ubóstwo – „ przede wszystkim oznacza elastyczność, całkowitą, niezależną od uczuciowych pragnień dyspozycyjność, która potrafi jednakowo przyjąć utratę i zmianę, jak też zachowanie i pogłębienie więzi ze względu na Chrystusa”. Dla osoby świeckiej owa definicja jest wręcz zaskakująca, jeżeli ślub ubóstwa sprowadza się do braku dóbr.  Siostro, czym ślub ubóstwa jest i jak wygląda jego przeżywanie w klasztorze w Kłodzku?
s.M. Leticja: Ubóstwo to rzeczywistość ogromnie złożona i szczególnie umiłowana przez rodzinę franciszkańską, w tym nas – siostry klaryski. Ma chrześcijański sens, gdy jest podejmowane ze względu na Chrystusaubogiego i nie sprowadza się tylko i wyłącznie do nieposiadania albo rezygnowania z dóbr materialnych.
Tak, my kochamy papieża!
Benedykt XVI

100 Rosaries for the Holy Father incjatywa duchowego przygotowania do kolejnych Światowych Dni Mlodzieży. Więcej o incjatywie, w rozmowie z Marią Rachel Cimińską powiedział Ksiądz Miguel Jorge Pereira organizator incjatywy.

Maria:   Krótko po zakończeniu się Światowych Dni Młodzieży postanowił Ojciec zorganizować inicjatywę  100 różańców za Ojca Świętego. Zacznijmy może rozmowę od podsumowania Światowych dni Młodzieży, ale w kontekście duchowym – czy młodzież która przyjeżdża na Światowe Dni Młodzieży jest przygotowana do dawania świadectwa nie tylko słowem ale przede wszystkim czynem? Jak to wyglądało w Madrycie?

Ksiądz Miguel Jorge Pereira: Jestem pewien, że w obecnych czasach młodzi mogą być obliczem Jezusa Chrystusa. Nie mówię tylko, że mogliby być – mówię, że oni prawdziwie potrzebują stawać w świecie wraz z Jezusem Chrystusem.

CZYTAJ DALEJ...
Co się dzieje z nierozerwalnością małżeństwa?

Nierozerwalność małżeńska czy ceni się ją w XXI wieku? Na to pytanie odpowiada o. Piotr Zajączkowski OFM Cap Gwardian Klasztoru Braci Mniejszych Kapucynów w Białej Podlaskiej i  Duszpasterz Rodzin, podczas rozmowy z Marią Rachel Cimińską.

Maria: Rodzina jest podstawową jednostką społeczną. W XXI wieku Kościół na nowo widzi potrzebę walki o wartość i godność tej komórki, stanowiącej o żywotności i płodności całej ludzkiej rodziny. W jaki sposób można dzisiejszym ludziom przypominać o fundamentach, na których oparte jest życie rodzinne, jak chociażby świętość i nierozerwalność małżeństwa?

o. Piotr Zajączkowski OFM Cap: To, że trzeba o tym przypominać jest oczywiste. Natomiast jak to robić? Zadaniem Kościoła jest właśnie szukanie sposobów na dotarcie do ludzi z przesłaniem o rodzinie i małżeństwie, o jej świętości i nierozerwalności. Dzisiaj nie wystarczy mieć rację. ...

CZYTAJ DALEJ...
Kościół w Tomsku

W II Niedzielę Adwentu Kościół Katolicki, zwróci swój wzrok ku Kościołowi Katolickiemu na Wschodzie. Jako Portal, ponownie chcemy powiedzieć coś więcej o parafii w Tomsku.Sytuację na parafii, stosunek władzy do Kościoła, przybliżył w rozmowie z Maria Rachel Cimińską, ks. Andrzej Duklewski proboszcz parafii w Tomsku.

Maria: Wiele lat starano się, aby Rosja odrzuciła wiarę; ateizacja zostawiła konkretne owoce. Czy mającym zaczątki wiary trudno jest przyznać się czy tym bardziej utożsamiać się z Kościołem katolickim?

Ks. Andrzej Duklewski: Myślę, że stopniowo, powoli ci katolicy bardziej czują się Kościołem. Fakt, że od prawie dwudziestu lat w Rosji, na Syberii są księża. Powstają nowe kościoły, powstają nowe kaplice. Formują się wspólnoty parafialne. To wszystko, takie przekonanie, taka pewność wzrasta, że to jest na stałe, że to jest trwałe. Oraz, że instytucja Kościoła rozwija się, rośnie. Wcześniej, niektórzy bali się przyznawać do tego że są katolikami.

CZYTAJ WIĘCEJ...
Niebo na ziemi

Dzisiejszego dnia (21 listopada) przypomnieć można o życiu zakonnym, gdyż ogłoszona w dniu 21 listopada 1964 roku Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium jest najpoważniejszym dokumentem soborowym, który zajmuje się problematyką życia zakonnego. Oprócz tego temat św. Klary czy też św. Weroniki jest momentem aby światu przypomnieć o Siostrach Klaryskach Kapucynkach. Jak siostry świętują te Jubielusze i jak wygląda ich codzienne życie dowiedziała się w rozmowie z s. Grażyną Dryjańską OSCCap, mistrzynią junioratu w Brwinowie Maria Rachel Cimińska.

Maria: Naszą rozmowę rozpocznijmy od tematu św. Klary. Trwa Jubileusz i widać poruszenie w świecie franciszkańskim i klariańskim. Jak ten Rok przeżywany jest w Waszej wspólnocie?

s. Grażyna Dryjańska OSCCap:
Obchody jubileuszowe rozpoczęłyśmy 11 sierpnia 2011 uroczystą Mszą św., której przewodniczył br. Andrzej Derdziuk OFMCap z Lublina, obecny był też ...
CZYTAJ DALEJ...

Wiara i rozum
Spowiedź w XXI wieku PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ SANCTI   
poniedziałek, 06 lutego 2012 00:56

W wielu katolickich kręgach nadal pokutuje przekonanie, że wystarczy się spowiadać raz w roku. Jednak praktykującemu katolikowi z pewnością to nie wystarcza. Tym bardziej że współczesny świat przynosi nowe dylematy moralne, którym musi stawić czoło zarówno penitent, jak i spowiednik

Swego czasu na stronie internetowej „Niedzieli” umieściliśmy sondę z pytaniem: „Jak często się spowiadasz?”. 6 proc. respondentów odpowiedziało, że raz w tygodniu, prawie 39 proc. – raz w miesiącu, 41 proc. – kilka razy w roku, 5 proc. – raz w roku, a 8 proc. – rzadziej niż raz w roku.
Wynika z tego, że nasi czytelnicy w miarę często korzystają z sakramentu pokuty i pojednania. Jest on po prostu dla nich czymś ważnym. – Spowiedź daje mi dostęp do Bożej łaski; w jakimś sensie jest też duchową terapią – mówi Mariusz Książek, zastępca Redaktora Naczelnego „Niedzieli”. – Spowiedź daje mi wewnętrzną nową moc na dalsze życie i umacnia w dobrym postępowaniu – dopowiada Monika, jego żona. – Ten sakrament przynosi nadzieję, że mogę być lepszym człowiekiem, że moje życie będzie łatwiejsze. Po spowiedzi jestem w stanie zobaczyć w sobie dobrego człowieka; uśmiechnąć się do siebie – opowiada Agnieszka Chadzińska, jedna z naszych redaktorek. – To moment, w którym mogę zacząć od początku i doświadczyć obecności Ojca, który po mnie wychodzi i szuka mnie jak w Łukaszowej przypowieści o synu marnotrawnym. Bóg przyjmuje mnie bezwarunkowo – wyjaśnia Karolina Mysłek, także nasza redaktorka. Klerycy trzeciego roku Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie mają podobne zdanie: – Po prostu po spowiedzi jest lżej. Dzięki niej możemy odbudować nadzieję, że można coś jeszcze na nowo zacząć. Dzięki niej odnawiamy więzi z Chrystusem i Jego Kościołem.

Więcej…
 
W obronie Chrystusowego Krzyża PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ SANCTI   
czwartek, 19 stycznia 2012 00:49


W obronie Krzyża odezwali się Polacy z całej Polski, a także żyjący na obczyźnie – od Chicago do Tobolska. Krzyż jest dla nich, podobnie jak Orzeł Biały, symbolem Polski.

W  „Niedzieli” jesienią 2011 r. znalazł się anons, w którym można było przeczytać m.in.: „Drogi Czytelniku! Włącz się do akcji obrony Krzyża w przestrzeni publicznej. Zachęć do tego rodzinę i sąsiadów. Redakcja przekaże wszystkie podpisy odpowiednim strukturom władzy państwowej jako wyraz naszego sprzeciwu wobec zakusów usuwania krzyża m.in. z sali sejmowej”.
Wkrótce okazało się, że w wielu miejscach zabrakło numerów „Niedzieli” z formularzem protestu. Pojawiły się kserowane na własną rękę, a nawet samodzielnie robione listy z rubrykami i hasłem: „Podpisz petycję i wyślij do «Niedzieli»”. W całej Polsce, a także wśród Polonii ludzie zbierali podpisy nie tylko przed kościołami, ale w wielu innych miejscach: w pracy, np. w aptekach czy w poczekalniach gabinetów lekarskich, wśród sąsiadów, znajomych, rodziny. Otrzymaliśmy nawet podpisy w obronie Krzyża złożone przez więźniów, a koperta, w której były przysłane do „Niedzieli”, została wcześniej otwarta i ocenzurowana.

Poprawiony: sobota, 04 lutego 2012 15:22
Więcej…
 
Kiedy traci wiarę ktoś bliski PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ SANCTI   
czwartek, 05 stycznia 2012 20:45

375px × 400px Wiara domaga się wspólnoty. Swoje prywatne poglądy mogę sam kształtować i nie potrzebuję zwolenników do tego, żeby je wyznawać.

AUTOR: Jacek Salij OP

Co robić, kiedy ktoś bardzo nam bliski oddala się od Kościoła, a nawet traci wiarę? Z tym pytaniem różni ludzie zwracali się do mnie chyba już setki razy. Może najboleśniej ten dramat dotyka wówczas, kiedy od wiary odchodzi rodzone dziecko.
Pytanie, co wtedy robić, na pewno trzeba sobie stawiać, zwłaszcza że nasze próby przyciągnięcia dorastającego lub dorosłego już dziecka do wiary i praktyk religijnych są zazwyczaj nieporadne i dlatego nieskuteczne. Teraz jednak zadajmy sobie inne pytanie: Czy z naszą wiarą jest wszystko w porządku, skoro ktoś nam bardzo bliski ją utracił?
Sąd Boży nad wiarą naszej rodziny

Wiara jest darem, którego Pan Bóg udziela każdemu z nas osobiście, a nawet całym rodzinom, o czym czytamy na przykład w Nowym Testamencie. Tak było z rodziną setnika Korneliusza, która żyła po Bożemu, zanim jeszcze dotarła do niej dobra nowina o Jezusie Chrystusie (por. Dz 10,2), i która później gromadnie przystąpiła do chrztu (por. Dz 10,44–48). Również poganka Lidia „została ochrzczona razem ze swoim domem” (Dz 16,15). Podobnie było w innych przypadkach (por. Dz 16,31–34; 18,8; 1 Kor 1,16).

Poprawiony: czwartek, 05 stycznia 2012 21:25
Więcej…
 
Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł żyć będzie … PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ SANCTI   
wtorek, 03 stycznia 2012 23:56

300px × 359pxPogrzeb dla każdego człowieka, niezależnie od światopoglądu, wyznawanej religii, wieku, pochodzenia i kultury, jest momentem wielkiej zadumy i refleksji nad sensem życia.

Każdy uczestnik pogrzebu stawia sobie pytania, czym jest w ostateczności to ludzkie życie?, Skąd wzięliśmy się na tej ziemi? Dokąd zmierzamy?, nawet nie pytając o konkretnego zmarłego. Zaś dla najbliższej rodziny, znajomych, krewnych i przyjaciół asystowanie przy pogrzebie stanowi jeszcze dodatkowe przeżycie w postaci smutku, rozłąki i faktycznie zakończenia wspólnej historii która łączyła.

Dla nas wierzących pogrzeb winien być tym wszystkim, o czym była mowa powyżej, ale winniśmy popatrzeć na te przeżycia w świetle  Bożego Objawienia. To przecież nauka Objawiona nam przez samego Chrystusa, który przyniósł ją nam od Ojca, podpowiada nam, że ostatecznie życie człowieka nie kończy się wraz ze śmiercią. Śmierć jest jedynie przejściem i bramą do nowego życia we wieczności, jak to śpiewa celebrans podczas Mszy św. pogrzebowej w tym hymnie dziękczynnym nazywanym prefacją: życie twoich wiernych o Panie zmienia się, ale się nie kończy.


Chrystus podczas swojego publicznego nauczania i kształtowania Kościoła podchodził do wszystkich z Dobrą Nowiną, by pouczać, do chorych by uzdrawiać, do zniewolonych przez zło, aby ich wewnętrznie wyzwalać i wreszcie podchodził także do zmarłych,  aby ich wskrzesić. Mamy kilka przykładów w Ewangelii, chociażby: Jezus wskrzesza córkę Jaira, przełożonego synagogi, syna jedynaka matki wdowy z Nain, Łazarza, swojego przyjaciela, brata Marty i Marii. Przez te fakty Jezus Chrystus chciał powiedzieć swoim współczesnym i nam także, że On nadal jako zmartwychwstały, żyjący pośród nas w Kościele, podchodzi do każdego człowieka, zwłaszcza, gdy ten zamyka historię swojego życia doczesnego, i przeprowadza go do wieczności swojego Ojca, obdarzając go życiem wiecznym.

Celebrujemy Eucharystię, podczas której stanął tutaj Jezus Chrystus zmartwychwstały, aby ponowić swoją ofiarę Męki, Śmierci i Zmartwychwstania, czyni to dzisiaj szczególnie za tego,  którego ciało chcemy ze czcią pogrzebać. Duch zmarłego (ej) jest dzięki Odkupieniu Chrystusa w rękach Ojca. Być może będzie potrzebował (ła) oczyszczenia, duchowego dojrzenia, więc będziemy polecać go czy ją nadal w naszych modlitwach.

Ale jeżeli ta nam droga osoba jest w rękach Boga, a my też jeżeli w naszym życiu obecnym trwamy w Bogu poprzez wiarę i życie z wiary, to nie jesteśmy całkowicie rozłączeni, wręcz przeciwnie jesteśmy w jedności z tymi których żegnamy, w Bogu.

Pogrzeb dla nas wszystkich uczestniczących a pozostających w tym życiu jest zaproszeniem do jeszcze głębszego życia na co dzień w jedności z Chrystusem poprzez: uważniejsze słuchanie Jego Słowa; coraz głębszą modlitwę; dojrzalsze uczestnictwo w sakramentach, szczególnie w Spowiedzi i w Eucharystii, kiedy to karmić się będziemy Ciałem Chrystusie, który jest Chlebem Życia;  do dorastania dla życia w przymierzu przyjaźni z Bogiem; do oddawania na służbę i ku dobru naszych dzieci, bliskich i naszej społeczności wszystkich prac, trudów, umiejętności, czyniąc ze siebie dar miłości i służby.

Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł żyć będzie, zapewnił nas Jezus Chrystus. To On ostatecznie oznajmił nam, że  nasze życie od Boga pochodzi, żyjemy aby ze swojego życia uczynić radosny dar dla drugich i zmierzamy do Domu Ojca, gdzie nas czeka wieczna radość pokój i prawdziwe pełnia życia w Bogu.

Autor: O. Kazimierz Fryzeł CSsR

ŹRÓDŁO:
978px × 260px
 
Bóg rodzi się za kratami PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ SANCTI   
środa, 28 grudnia 2011 19:12

Autor: Perline„Ozet” przy ulicy Toruńskiej 276 w Bydgoszczy Piotr i Adam nazywają „wakacjami pod gruszą”. Podobnie jak 130 innych odsiadujących w nim końcówki długich wyroków. Tam za kratami też rodzi się Bóg.

W przeciwieństwie do zakładów karnych w Sztumie czy Koronowie, „Ozet” przy ulicy Toruńskiej jest zakładem otwartym aresztu śledczego. Można w nim pracować na zewnątrz, a w celi jest telewizor czy konsola do gier. O tym, że jest się w więzieniu, trudno jednak zapomnieć. Także nam.
Punktualnie o 15.00 na dzwonek strażnik z łoskotem otwiera potężne drzwi. Rekwiruje komórki i dowody. Przechodzimy przez kolejne drzwi. Pod prądem. Tak trzy razy. Wychowawca prowadzi do celi. Nie ma chyba dziesięciu metrów. Po lewej dwie piętrowe, metalowe prycze, pamiętające pewnie jeszcze PRL. Po prawej stół, kubek, plastikowe sztućce. Wysoko nad nimi mały telewizor. W ciasnym pomieszczeniu krząta się czterech ludzi. Różne charaktery, różne wyroki. Jeden cel: zamienić okratowaną klitkę na własny dom, normalne, wolne życie. Jego namiastką musi być na razie sala widzeń. To w niej poznaję historie Piotra i Adama.
Cela nr 28: Piotr

Poprawiony: środa, 28 grudnia 2011 19:36
Więcej…
 
Do shopy, hej... PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ SANCTI   
niedziela, 18 grudnia 2011 21:33

1600px × 1200px (przeskalowane do 714px × 536px)Gdy jedni już nucą po cichu Do szopy, do szopy wszyscy… inni biegną do shopu, do shopu, do shopu.

„Shop”, czyli swojsko brzmiące obce słowo, robi bałagan językoznawcom, bo niebezpiecznie wypiera nasz rodzimy „sklep”. „Shopping” jest modniejszy niż „chodzenie na zakupy”, no i w „shopach” mają pewnie lepszy towar niż w zwykłych „sklepach”. Może dlatego niektórzy uciekają nawet od betlejemskiej szopki, by spędzić swoje „Święta w shopie”.

Organizatorami społecznej akcji, która ma zwrócić uwagę na komercjalizację świąt, są animatorzy Ruchu Światło-Życie. Pomysł narodził się z refleksji, że Boże Narodzenie staje się wielkim kolorowym festynem, podczas którego zapominamy o Jezusie, mimo że to jest Jego uroczystość. – Święta bez choinki, prezentów, kolacji wigilijnej, lampek, śniegu, feerii barw i smaków wydają się nie być świętami. Jednak pierwsze Boże Narodzenie tak nie wyglądało. Była zwykła szopa, wiele zwierząt i ich zapach, a goście musieli się obyć bez wstążek na podarunkach i pożywnego poczęstunku – mówi Magdalena Skrycka, koordynator akcji. – Praca, studia i inne obowiązki nierzadko sprawiają, że nie mamy czasu na dobre zorganizowanie niezbędnych zakupów, to zrozumiałe. Dlatego też szarżujemy z wózkami do ostatniej chwili. Ale mimo wszystko warto się na chwilę zatrzymać, wziąć udział w Roratach, rekolekcjach, posłuchać lub poczytać refleksje, których jest pełno choćby w internecie! Wymagajmy od siebie chociaż minimum. Niech Adwent wywoła w nas chwilę zadumy i ciszy, której tak bardzo nam brakuje w otaczającym hałasie. Ten czas powinien być dla nas momentem wyczekiwania w napięciu, a nie falstartu.

Poprawiony: niedziela, 18 grudnia 2011 21:49
Więcej…
 
Obecność, która jest świadectwem (J 1,6-8.19-28) PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ SANCTI   
niedziela, 11 grudnia 2011 15:45

400px × 300pxCoraz częściej słyszymy, że ktoś chce „być kimś". Można w różny sposób opisywać i wyrażać to pragnienie, nie zawsze wiedząc, o co w nim chodzi, ale jedno jest pewne: „być kimś" to na pewno nie znaczy „być sobą".

Wielu ludzi, zwłaszcza młodych, złudnie myśli, że wystarczy wpiąć sobie gdzieś kolczyk, zrobić oryginalny tatuaż, kupować modne ciuchy, posługiwać się określonym językiem, słuchać określonej muzyki, wybrać określony design i spotykać się w określonym towarzystwie, a człowiek staje się kimś innym. Jest to oczywista próba ucieczki od samego siebie. To przejaw głębokiej nieakceptacji własnej osoby, w gruncie rzeczy słabej, grzesznej, omylnej, a na końcu - śmiertelnej! A więc - pospolitej, statystycznej. „Bycie kimś" oznacza brak zgody na „bycie sobą"!

Więcej…
 
„W cóż więc mamy wierzyć?” PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ SANCTI   
czwartek, 01 grudnia 2011 01:47

To paradoksalne, ale wiarę można utracić nawet w momencie, kiedy człowiek udowodni sobie istnienie Boga ze stuprocentową pewnością. Przez takie doświadczenie przeszedł w młodości Romano Guardini, jeden z najwybitniejszych teologów pierwszej połowy XX wieku. Jako nastolatek doszedł do absolutnej pewności, że Bóg istnieje, ale zarazem zorientował się, że jest to dla niego prawda równie jałowa, jak to, że teleskopami namierzono niewidzialną dla oka ostatnią planetę Układu Słonecznego. Jak łatwo się domyślić, to przejmujące doświadczenie stało się dla Guardiniego początkiem jego wielkiej i autentycznie religijnej przygody z Bogiem.

Zwątpienia w istnienie Boga

Zdecydowanie częściej niewiara pojawia się w konsekwencji zwątpienia w istnienie Boga. Ktoś zaprzyjaźniony przysłał mi kiedyś fragmenty listów żołnierzy niemieckich spod Stalingradu. Jeden z nich pisał tak: Szukałem Boga w każdym leju po pocisku, w każdym zniszczonym domu. A Bóg nigdy nie ukazał się, choć całe moje serce go wołało… Na ziemi panowały mord i głód, z nieba padały bomby i ogień… Tylko Bóg był nieobecny.

Poprawiony: czwartek, 01 grudnia 2011 08:38
Więcej…
 
Król w podskokach, czyli o mentalności człowieka wschodu PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ SANCTI   
piątek, 11 listopada 2011 16:06
300px × 200pxLektura biografii bł. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego okazuje się niekiedy trudna dla współczesnego czytelnika, przede wszystkim z racji nadzwyczajnych darów Bożych, które mogą nas wręcz niepokoić, „nie pasować” do naszego obrazu życia mistycznego, mogą wydawać się zbyt „widowiskowe”. A przecież łaska buduje na naturze... Bł. Maria nie pochodziła z chłodnej Skandynawii, ale była Arabką o gorącym temperamencie, więc także działanie Boże w niej było dostosowane do konkretnej osoby, tak aby jak najlepiej prowadzić ją drogami świętości.

Poprawiony: piątek, 11 listopada 2011 17:05
Więcej…
 
Mała kropla Ducha – droga do wewnętrznego światła i pokoju PDF Drukuj Email
Wpisany przez TOMASZ SANCTI   
czwartek, 03 listopada 2011 14:00
320px × 441pxDuch Święty często asystował życiu i zmaganiom bł. Mariam od Jezusa Ukrzyżowanego, karmelitanki bosej, znanej jako Mała Arabka (1846–1878). Gdy siostry pytały, jak On wygląda, żachnęła się: „Aniołowie nie mogą nadać Mu kształtu, a ja, nicość, proch, mogłabym
Mu go nadać! Nie widzimy Go nigdy takim, jaki jest!”. – „Dlaczego? – zapytano znowu – co mamy na oczach?”– „Zasłonę pychy” – powiedziała.
Najchętniej przybliżał się w postaci srebrzystej gołębicy, lśniącej w słońcu Bożej Prawdy. Lotność i przenikliwość Świętej Prawdy jest nie do opisania. Gdyż Duch jest Świętą Przejrzystością.

Poprawiony: czwartek, 03 listopada 2011 14:32
Więcej…
 


Strona 1 z 10
Designed by Templatka.pl | Copyright by SANCTI - Serwis Ewangelizacyjny