| Nie szukaj miłości – kochaj! |
|
|
|
| Wpisany przez Patryk | |||
| piątek, 19 lutego 2010 15:09 | |||
|
AUTOR: Aleksandra Wojtyna Choćby z filmów znamy młodość św. Franciszka. Pozwólmy jednak, żeby przemówił do nas po raz kolejny. Tym razem jako młody zakochany. Św. Franciszek z Asyżu żył na przełomie XII/XIII w. w Asyżu. Był synem bogatego kupca, a faktycznie zwano go Giovanni Bernardone, przeszedł duchową metamorfozę, dał początek zakonowi Franciszkanów, otrzymał od Boga stygmaty – to wszystko już wiemy. Znamy też częściowo jego młodość, choć dzieli nas tak wiele wieków. Chcę wam jednak opowiedzieć o kimś wyjątkowym, kto może być wzorem do naśladowania, a także odpowiedzią na wiele dylematów dotyczących życia, z jakimi nieraz spotka się dorastający człowiek; jaki powinien być nasz stosunek do dóbr materialnych, jak ma wyglądać dopiero rozwijająca się miłość między chłopakiem a dziewczyną. Boży oksymoron Franciszek jako młodzieniec uczestniczył w wojnie pomiędzy Asyżem i Perugią – waleczny, krewki i odważny, nie brakowało mu sił fizycznych ani ochoty i zapału do utarczek czy bitew, które to zapełniały jego młody żywot po brzegi. Bogaty i z dobrego domu, dziedzic okazałej fortuny swego ojca. Któż by pomyślał, że ten bodajże najbogatszy sukcesor będzie nazwany przez potomnych Biedaczyną z Asyżu. Ale Pan Bóg ma naprawdę duże poczucie humoru i jak nikt inny potrafi nas zaskakiwać... Innej swe serce powierzył Ale czy Franciszek miał taką damę? Tak, a byłą nią... św. Klara z Asyżu, jego rówieśnica i wierna przyjaciółka. Mogą być oni wzorem dla młodzieży przeżywającej swe pierwsze miłości i fascynacje. Franciszek czuł się odpowiedzialny za Klarę, okazywał jej swe uczucie jawnie i nazywając rzecz po imieniu, nie krył zainteresowania nią, a Klara doskonale o tym wiedziała. Nie unikał spotkań ze swą sympatią i zawsze były one dla nich obojga źródłem radości. Razem ofiarowali swą młodą miłość Bogu Ojcu, bo uznawali, iż to właśnie od Niego pochodzi. Pełni szacunku wobec siebie Idealna miłość – istnieje? Jaka więc winna być miłość dorastającego chłopaka i dziewczyny, czy rzeczywiście tak łatwo jest pogodzić się z utratą ukochanej osoby, gdy ta wybierze drogę zakonu i celibatu, i nagle wszystkie utkane dotąd misternie plany dotyczące wspólnej życiowej drogi padają? To udało się Klarze i Frankowi – byli młodzi i tak samo jak wy pełni planów na życie i wobec siebie. Ich miłość uczy nas, że nie można zamknąć się we własnym świecie, uczynić z drugiej osoby jedynego punktu odniesienia i ograniczać jej, nie pozwalać się rozwijać – taka miłość jest toksyczna i nie jest miłością. Nie mamy prawa zagarniać ukochanej osoby dla siebie – choć istnieje głęboko w nas zakorzeniona pokusa, aby mieć kogoś na własność. Ich wzajemne wyrzeczenie pozwoliło kochać prawdziwie, rozwinąć się obojgu i osiągnąć prawdziwą wolność. ŹRÓDŁO:
|
|||
| Poprawiony: piątek, 19 lutego 2010 15:17 |




2 lutego Kościół Katolicki dziękować będzie za wszystkie powołania do wyłącznej służby Bogu. Poprzez rozmowę ss. Klarysek od Wieczystej Adoracji z Kłodzka, z Marią Rachel Cimińską, przybliżymy istotę ślubów zakonnych i ich miejsce i konieczność dla naszego życia w XXI wieku. 



























