| Rozważanie o nadziei w Apokalipsie |
|
|
|
| Wpisany przez TOMASZ SANCTI | |||
| poniedziałek, 09 listopada 2009 09:26 | |||
|
Gdy czasem myślimy o przyszłości, być może zadajemy sobie pytania: Co będzie potem? Jak to będzie, gdy zgaśnie światło moich oczu? Trudno to sobie wyobrazić, chociaż chrześcijańska dusza nosi w sobie nadzieję nowego życia. Są tacy ludzie, dla których to, co będzie potem, jawi się jako wielka ciemność i pustka. Wierzą oni, że ostatnia chwila to jakby wyłączenie światła w pokoju, w którym nastają mroki nocy. I nie ma nic. Ciemność i rozpacz. Takie przekonanie wyraził jeden z filozofów, Martin Heidegger, mówiąc, że człowiek jest bytowaniem ku śmierci, do której należy ostatnie słowo na tej ziemi. Gdy czasem myślimy o przyszłości, być może zadajemy sobie pytania: Co będzie potem? Jak to będzie, gdy zgaśnie światło moich oczu? Trudno to sobie wyobrazić, chociaż chrześcijańska dusza nosi w sobie nadzieję nowego życia. Sam św. Paweł Apostoł mówił: „Właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2, 9). Niezależnie od tego, jak będzie ostatecznie, nosimy w sobie nadzieję i w przeciwieństwie do wierzących w mającą nastąpić nicość, my wierzymy w życie, które właściwie dopiero się objawi w całej pełni. Właśnie potem! Nasza wiara nie jest jakimś wymysłem ludzkim, ale wyrasta ze słowa Bożego. Opiera się na obietnicach, które wypowiedział do nas sam Pan Bóg. Apokalipsa o nadziei W czasie, w którym wspominamy wszystkich świętych i szczególnie modlimy się za naszych bliskich zmarłych, warto przez chwilę zatrzymać się i pomyśleć, co będzie potem. Jeden z obrazów Apokalipsy tak przedstawia tryumf wybranych: Potem ujrzałem: Czytając ten fragment, można odnieść wrażenie, że jest w nim tak wiele radości i światła. Niekończący się orszak ludzi odzianych w białe szaty i trzymających w swoich dłoniach palmy. Nie jest to wizja pokoju, w którym ktoś wyłączył światło, ale obraz świętowania! Wielki tryumf Boga! Wyjaśnienie zapowiedzi Najpierw chodzi o fakt, że przed tronem Boga znajdują się ci, których białe szaty wskazują na to, że zostały opłukane we krwi Baranka. Świętość nie jest tylko owocem wysiłku człowieka, ale nade wszystko łaską. Św. Paweł przypomni to, pisząc do chrześcijan w Efezie: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga” (Ef 2, 8). To dzięki krwi Baranka, dzięki Jego krzyżowej ofierze dokonuje się swoiste wybielenie szat i człowiek staje się nowym stworzeniem. Paradoksalnie czerwień Chrystusowej krwi wybiela szaty tych, którzy są wybrani. To nie moja zasługa, że jestem dobry, pobożny, uczciwy, może nawet już święty… To dar od Boga, którym powinienem się cieszyć; za który powinienem dziękować. Nie należy jednak przywłaszczać go sobie i traktować jak coś wypracowanego wyłącznie własnym wysiłkiem. Nawet dobro wychodzące z moich rąk jest darem od Pana Boga. Bo jak mówi dalej św. Paweł: „Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili” (Ef, 2, 10). Może nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale dobre czyny przygotowane są przez samego Pana Boga. Naszą zasługą jest to, że pozwalamy Bogu przez nas objawiać swoją dobroć i miłość. Ale sprawcą dobra jest On. Święci uznają tę głęboką prawdę, dlatego – jak pisze św. Jan – wołają: „Zbawienie u Boga naszego, Zasiadającego na tronie i u Baranka”. Święci nie przypisują sobie zbawienia, nie szczycą się swoimi osiągnięciami, nie chełpią się pobożnością i ascetycznymi wyczynami. Z prostotą przyjmują od Boga dary i pozostają wobec Niego szczerze wdzięczni. Wiedzą, że najważniejsze to nie przeszkadzać Bogu, który w swej dobroci dokonuje naszego zbawienia. Dlatego też wspominanie świętych w Kościele jest nade wszystko ciągłym przypominaniem sobie dobroci i łaskawości Boga, który jako jedyny czyni wszystko nowym, sprawiając, że w człowieku powstaje nowe, święte życie. Konfrontacja z rzeczywistością Także w dzisiejszym świecie wielu doświadcza wielkiego ucisku ze względu na trwanie przy Bogu i Jego słowie. Tak wiele jest miejsc na świecie, gdzie przelewa się krew tych, którzy nie chcą zrezygnować z wyznawania wiary w Chrystusa. Ostatnie statystyki mówią, że na całym świecie rocznie za wiarę oddaje swoje życie ponad 150 tysięcy chrześcijan. To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku. Męczennicy z Darfuru i innych krajów północnej Afryki, męczennicy z Timoru Wschodniego, Moluków, Chin, Wietnamu, Indonezji i innych rejonów Azji. Oni są współczesnym posiewem chrześcijan (por. Tertulian). Znaczy to, że dzięki nim, świadkom wiary, Kościół żyje i trwa. Rzadko o tym pamiętamy. Refleksja To kolejny powód, który każe nam obudzić wdzięczność wobec Pana Boga i z nową nadzieją patrzeć w przyszłość, nie lękając się o to, co będzie potem. Bo słowo Pana jest mocne i obiecuje nam, że przez samego Baranka zostaniemy przyprowadzeni do źródeł wody żywej, a łzy raz na zawsze zostaną otarte z naszych oczu przez samego Pana Boga (Ap 7, 17). „Głos Ojca Pio” (nr 42/2006) ŹRÓDŁO : FOTO : Hieronim Bosch "Saint John the Evangelist on Patmos" / Rok : 1489-1499 ŹRÓDŁO : WIKIPEDIA.ORG
|
|||
| Poprawiony: poniedziałek, 09 listopada 2009 10:21 |




2 lutego Kościół Katolicki dziękować będzie za wszystkie powołania do wyłącznej służby Bogu. Poprzez rozmowę ss. Klarysek od Wieczystej Adoracji z Kłodzka, z Marią Rachel Cimińską, przybliżymy istotę ślubów zakonnych i ich miejsce i konieczność dla naszego życia w XXI wieku. 



























