| Św. Jan Chrzciciel - miłość Kościoła |
|
|
|
| Wpisany przez Maria Rachel Cimińska | |||
| wtorek, 29 listopada 2011 22:09 | |||
|
Pragniemy zaprosić czytelników naszego portalu ewangelizacyjnego, do wspólnego przeżywania Adwentu w duchu oczekiwania. Wkraczając w nowy rok liturgiczny, tym razem przeżywany pod hasłem: „Kościół naszym domem”, ten czas chcemy wykorzystać na refleksję nad naszym zaangażowaniem w rozkwit dobra i miłości w Kościele, którego jesteśmy częścią. Odrzućmy, więc krytykę (która rzeczywiście czasami determinuje rozwój we właściwym kierunku i niezbędne reformy), a na ten szczególny czas przyjrzyjmy się swojej roli, możliwościom, które posiadamy, dzięki włączeniu w Mistyczne Ciało Chrystusa – Kościół, poprzez Chrzest święty.
Bóg słowami Jana o prostowaniu ścieżek, o pokornym uniżaniu się, uznawaniu siebie za ciągle potrzebujących nawrócenia, wykonywaniu dzieł sprawiedliwości przemawia do nas i dziś… Nadal oczekuje czujności, wciąż wskazuje na potrzebę aktywnego oczekiwania. Choć nikt z nas „nie zna dnia ani godziny”, a finał czasów ostatecznych, które nastały już z momentem przyjścia na świat Chrystusa, wydaje się być odległy i nie dotyczyć naszej rzeczywistości. Jednak, jako chrześcijanie mamy trwać w oczekiwaniu na „przyjście Oblubieńca”, jak czuwające, roztropne panny, ciągle przygotowane na powitanie Go, posiadające oliwę wytrwania. Miarą czujności, ową oliwą jest miłość, troska nie tylko o siebie, ale także o nasze otoczenie, nasze rodziny, środowiska, … czasami może nawet całe społeczności, troska o ich świętość. Troska o miłość przejawi się także w modlitwie, którą Jan Paweł II wprost nazywa miłością wyrażoną wobec Boga. Dlatego św. Jan wzywa, również i dziś, byśmy nie ulegali relatywizmowi moralnemu, który wypłukuje z serca prawdziwą miłość i każe koncentrować się na swoim dobrostanie, podobnie jak to czynili saduceusze. Byśmy nie uważali, formalnego związku z Bogiem, za wszystko i miarę doskonałości – jak to czynili faryzeusze - ale otwierali serca na wieloraką Bożą mowę. To czuwanie więc, najpełniej realizujące się w miłości, ma także wymiar wspólnotowy. Wtedy nie jest przygnębiającym oczekiwaniem na nieunikniony koniec, przepełnionym niepewnością, ale radosną drogą wspólnego pielgrzymowania i pozostawiania po sobie świata lepszym, czynnego uczestnictwa w nastawaniu „królestwa Bożego”. To czuwanie pełne miłości – jest konsekwencją „fiat” – bądź wola Twoja - wypowiadanego Bogu w modlitwie Pańskiej. Jest także przyczynianiem się do realizacji Bożej woli… Ten aktywny wymiar działalności chrześcijańskiej to właściwa czujność, do której przyzywa syn Elżbiety i Zachariasza. Św. Jan wskazuje nam także przez nawoływanie do życia sprawiedliwego, porzucenia nieprawości na istotę adwentowej spowiedzi. To oczyszczenie, musi być przez nas traktowane nie, jako odbycie obowiązku, albo terapia pozwalająca nam odrzucić doskwierające wyrzuty sumienia, ale jako możliwość ponownego pełnego zjednoczenia się z Bogiem w Kościele, to znaczy – z każdym jego członkiem… Także w perspektywie zagojenia ran zadanych przez nasze grzechy przeciw jedności tego Mistycznego Ciała. Prorok uczy, że nie tylko świątynia jest przestrzenią naszego wzrastania w świętości, tam raczej jest tego początek. To przede wszystkim nasze codzienne środowiska… Tutaj ukazujemy naprawdę co dominuje w naszym sercu… Chrześcijanin żyje w świecie, świadcząc o Bogu, zawsze – nawet (a pewnie: zazwyczaj) wtedy, gdy nawet nie wspomina Jego imienia…Chrześcijanin świadczy także w świątyni, wobec innych wierzących, gdy wspólnie z nimi się modli, przyjmuje prawdy Boże, gdy uczestniczy w sakramentach.
red.
|
|||
| Poprawiony: sobota, 03 grudnia 2011 22:18 |




2 lutego Kościół Katolicki dziękować będzie za wszystkie powołania do wyłącznej służby Bogu. Poprzez rozmowę ss. Klarysek od Wieczystej Adoracji z Kłodzka, z Marią Rachel Cimińską, przybliżymy istotę ślubów zakonnych i ich miejsce i konieczność dla naszego życia w XXI wieku. 





























