| Pierwsza żywa szopka |
|
|
|
| Wpisany przez TOMASZ SANCTI | |||
| czwartek, 29 grudnia 2011 09:09 | |||
|
Trzy lata przed śmiercią Franciszek udaje się do wioski Greccio. Prosi pewnego dobrego człowieka o imieniu Jan, aby pośpieszył przed nim i przygotował w niewielkiej grocie to, co mu przekaże. Boże Narodzenie Franciszek ze łzami w oczach wpatruje się w żłób, wspomina dobrego Boga, który z miłości do swego stworzenia nie zwleka z przyjściem w swoim Synu i jest ciągle obecny; nie boi się uniżyć i podjąć trudów ziemskiej wędrówki, byleby tylko być blisko ukochanego człowieka. Biedaczyna wspomina Świętą Rodzinę, jej ubóstwo, niewygody, podziwia miłość Maryi i Józefa do Dzieciątka. Odnawia postanowienie ich naśladowania. Bracia medytują nad dobrocią Boga, z pokorą uznając własną niewdzięczność i niegodność. Rozpoczyna się celebracja Eucharystii przy żłóbku. Franciszek, ubrany w szaty diakońskie, śpiewa przewidzianą na tę noc Ewangelię, po czym głosi homilię. Przywołuje w słodkich słowach malutkiego, nowo narodzonego Króla, ubogiego, położonego na sianku, bo nie było dla Niego miejsca w gospodzie. Mówi też o miasteczku Betlejem.
Przybyli z okolicy ludzie zastanawiają się nad tajemnicą przyjścia Jezusa, napełnia ich wielka radość i pokój. Żywy obraz stajenki, Ewangelia, którą słyszą, i słowa Franciszkowej homilii, pełne ciepła i działania Ducha Świętego powodują, że w ich sercach na nowo rodzi się często zapomniany Jezus, dotychczas dla wielu obcy, daleki i abstrakcyjny. Kończy się celebracja, każdy wraca pocieszony do swego domu. Sianko, którym wyłożony jest żłóbek, zostaje zachowane i rozdzielone pomiędzy zwierzęta domowe z okolicy. Mówi się, że po jego zjedzeniu chore zwierzęta wyzdrowiały. Na miejscu celebracji Bożego Narodzenia z czasem powstaje kościółek i mały klasztor franciszkanów. Matka z Porcjunkuli Przebywając w Porcjunkuli, Franciszek zanosi nieustanne błagania do tej, która poczęła Słowo pełne łaski i prawdy, aby raczyła stać się jego opiekunką. Uznaje Matkę Bożą za orędowniczkę swoją i swoich braci, za rzeczniczkę i obrończynię zakonu. Jest ona dla niego przykładem pokory i ubóstwa, bo nie szuka chwały, bogactwa, uznania ziemskiego, ale potrafi zadowolić się niewieloma rzeczami, dbając o największy skarb – Jezusa. Wokół Niego skupia się całe jej życie, do Niego teraz zanosi błagania tych, którzy proszą ją o wstawiennictwo. Dlatego Franciszek przed śmiercią usilnie błaga braci, aby nigdy nie opuszczali Porcjunkuli, bowiem uważa, że jest to miejsce błogosławione, nawiedzane przez niebieskie duchy, specjalne mieszkanie Chrystusa i jego Matki. Ktokolwiek z sercem pobożnym będzie się w nim modlił, otrzyma to, o co prosi. Tutaj Bóg pomnożył liczbę braci. Jeśli więc ktokolwiek będzie chciał ich siłą wyrzucić z kościółka przez drzwi, bracia mają do niego wrócić oknem i nigdy go nie opuszczać. Franciszek nazywa Maryję Matką Miłosierdzia. Pewien pobożny brat, jeszcze przed swym nawróceniem, otrzymuje w kościółku Matki Bożej Anielskiej wizję dotyczącą tego miejsca. Kiedy przybywa tam z ciekawości, by ujrzeć Franciszka i jego braci, podczas modlitwy wydaje mu się, że widzi niezliczony tłum ludzi porażonych ślepotą, otaczający kościółek ze wszystkich stron. Klęcząc, ślepcy wznoszą wyciągnięte ręce i twarze ku niebu, i płacząc, wzywają miłosierdzia Boga oraz Jego światła. I oto nagle z nieba przybywa niewyobrażalna jasność, która ogarnia i przenika wszystkich, przywraca im wzrok i daje upragniony ratunek. Franciszek naśladuje Maryję poprzez całkowite odrzucenie przyrodzonej człowiekowi postawy egoistycznej. Twierdzi, że każdy ubogi i chory jest zwierciadłem Pana i Jego Matki. W nim widzi ubożuchne dzieciątko Jezus, które wymaga utulenia i noszenia w sercu, tak jakby było w ramionach Madonny. W Liście do Wiernych Franciszek pisze, że na tych, którzy stają się sługami, odchodząc od swego „ja”, spocznie Duch Pański, który przemieni ich w oblubieńców, braci i matki Pana Jezusa Chrystusa. Oblubieńcem będzie ten, którego dusza pozostanie wierna i połączy się z Jezusem Chrystusem. Bratem – kto spełnia wolę Boga bezwarunkowo. Matką zaś ten, kto przez miłość i nieskalane sumienie nosi Jezusa w sercu oraz „rodzi” Go dla świata przez święte czyny. Maryja jest pełna Ducha Świętego, jest przykładem i nauczycielką poddania się Mu – zaufania Bogu. Franciszek opisuje Maryję jako pełną łaski i wszelkiego dobra. Układa przepiękną antyfonę, w której opiewa Bogarodzicę jako jedyną pośród kobiet, która nie ma sobie równej. Jest córką i służebnicą najwyższego Boga, Ojca Niebieskiego, matką naszego Pana, Jezusa Chrystusa i oblubienicą Ducha Świętego. Franciszek, wpatrując się w nią, uczy się, jak odpowiadać Bogu: Fiat – niech tak się stanie. AUTOR: Robert Rabka OFMCap ŹRÓDŁO: „Głos Ojca Pio” [73/6/2011]
|
|||
| Poprawiony: sobota, 25 lutego 2012 23:36 |




2 lutego Kościół Katolicki dziękować będzie za wszystkie powołania do wyłącznej służby Bogu. Poprzez rozmowę ss. Klarysek od Wieczystej Adoracji z Kłodzka, z Marią Rachel Cimińską, przybliżymy istotę ślubów zakonnych i ich miejsce i konieczność dla naszego życia w XXI wieku. 


Franciszek chce sprawdzić, co przeżywała Święta Rodzina w Betlejem, gdy Maryja powiła Dzieciątko: wszystkie trudności, które musiała znieść, brak podstawowych rzeczy niezbędnych dla noworodka, chłód nocy. Prosi więc, aby pościelić na gołej skale słomę, postawić na niej żłób oraz przyprowadzić osiołka i wołu.


























