| Jerozolima: parada gejów to brak wrażliwości wobec rodzin i uczuć religijnych nie tylko chrześcijan |
|
|
|
| Wpisany przez TOMASZ SANCTI | |||
| sobota, 31 lipca 2010 17:25 | |||
|
Zwierzchnicy religijni Ziemi Świętej – żydzi, chrześcijanie, muzułmanie i druzowie – wyrażają zdecydowany protest przeciw dorocznej paradzie homoseksualistów, organizowanej już od ośmiu lat w Jerozolimie. Przypomina o tym tamtejszy patriarcha łaciński w oświadczeniu wydanym po czwartkowym (29 lipca) przemarszu ulicami miasta gejów i lesbijek. Fouad Twal zwraca uwagę, że Gay Pride to nie tylko forma walki o prawa homoseksualistów, ale także prowokacja względem małżeństwa i rodziny, które Bóg ustanowił i błogosławi darem dzieci. Ta parada, jej organizatorzy i władze, które na nią zezwalają – stwierdza katolicki hierarcha – nie wykazują minimum wrażliwości wobec rodzin i ich uczuć, jak też wobec świętości tego miasta. „Niech sobie homoseksualiści urządzają swoje parady, gdzie chcą, ale zostawią Jerozolimę jej pielgrzymom i wiernym – czytamy w oświadczeniu. – To miasto wycierpiało już tyle ran i upokorzeń. Z bólem stwierdzamy, że zezwala się na taką manifestację, podczas gdy milionom Arabów, także z Terytoriów Palestyńskich, nie daje się dostępu do miejsc świętych z racji «bezpieczeństwa». Ze względu na naszą odpowiedzialność za ochronę świętości tego miasta, starając się współdziałać ze wszystkimi ludźmi dobrej woli – muzułmanami, żydami czy druzami – głęboko ubolewamy z powodu takich parad. Godzą one w nasze święte miasta i sprzeciwiają się nauczaniu świętych ksiąg o małżeństwie. Wyrażając szacunek dla każdego człowieka, głosimy jednak prawdę Dekalogu, będącą podstawą szczęścia” – dodaje patriarcha Twal. ŹRÓDŁO :
|

AUTOR: Ks. Jarosław Wiśniewski
Spotykanie Boga w ciszy, samotności i modlitwie
O doznanej krzywdzie, szczególnie tej z dzieciństwa i okresu dojrzewania, nie można łatwo zapomnieć. Uproszczone rady dawane osobom skrzywdzonym: „Nie myśl już o tym”, „nie wracaj do tego”, „zapomnij”, są bardzo krótkowzroczne, choć stanowią wyraz życzliwości i pragnienia przyniesienia ludziom ulgi. Często są jednak raczej przeszkodą niż pomocą w dochodzeniu do większej dojrzałości. Jeżeli bowiem doznana krzywda (zwłaszcza głęboka i dotkliwa) nie zostanie uleczona, „przepracowana”, „przekroczona”, łatwo może stać się źródłem krzywdy innych. Człowiek skrzywdzony, który nie zintegruje doznanego cierpienia, ryzykuje, że sam, w sposób niemal bezwiedny i nieświadomy, stanie się krzywdzicielem.





























