| "Ofiarowany" - żródło życia, którego szukasz |
|
|
|
| Wpisany przez ks. Jarosław Oponowicz | |||
| środa, 01 lutego 2012 14:14 | |||
|
Przeglądając na jednym z portali, zadającemu pytania i zbierającemu opinie, wpisy pod relacją o życiu dziewic konsekrowanych zarysował mi się następujący obraz.
Przeważają opinie o niezrozumieniu takiego sposobu życia, takiej drogi. Widać w nich zupełnie świeckie spojrzenie, pozbawione siły i przenikliwości wiary. Nic wiec dziwnego, bo spojrzenie wpisujących komentarze nie ogarnia możliwości, że kobieta czy mężczyzna, którzy mogą żyć w świecie, założyć rodzinę lub robić karierę, zupełnie z tego rezygnują. Oczywiście kryje się za tym pewne niezrozumienie, założenie, że zamkniecie się w klasztorze albo rezygnacja z rodziny i pracy na pewno jest stagnacją. Po kolejne, co do wolności, w której podejmowana jest taka decyzja. Poszliśmy daleko w tej dziedzinie i większość głosów dopuszcza taki wybór przez kogoś, kto podejmuje go świadomie, jednak dla wielu powody wyboru są niezrozumiałe. Jeśli chodzi o głębsze spojrzenie, na duchowe związki osób konsekrowanych z Chrystusem, praktycznie nie można znaleźć wypowiedzi, w której jest pełne zrozumienie. Przyznam, że zasmucił mnie ten obraz, może z kilkoma jaskółkami w wypowiedziach. Możliwe, ze nie piszą na tym portalu osoby życia konsekrowanego, aby się przedstawić, są obecne na innych; możliwe, że ci którzy rozumieją, akurat nie odpowiedzieli, ale powstaje pytanie: jeżeli jest to rzeczywisty przekrój opinii naszego społeczeństwa? Wymaga wiec wyjaśnienia to, co jest całym życiem dla powołanych, co jest kanałem życia łaski dla wielu wierzących, przykładem i świadectwem wytrwałości w powołaniach małżeńskich i wszystkich szczegółowych.
Pierwsza uwaga: czy widzimy, wierzymy i odczuwamy w sobie życie z Chrystusem, czy widzimy w sobie życie Boże? To podstawa, to życie, które zaczęło się w każdym z nas przy chrzcie świętym i jeśli jest rozwijane trwa, rośnie, i co najważniejsze, jest to jedyne życie, które przekroczy granicę śmierci. Polega ono na tym, że wybieramy, pod natchnieniem, idąc za myślą Ducha Świętego rozwiązania ewangeliczne, trudne, ale piękne, takie, jakie wybierał Chrystus. To siła do przebaczenia, to siła do znoszenia niesprawiedliwości i pokonywania jej, ale metodami pokojowymi. Jeśli tego nie widzisz, to nie zrozumiesz życia konsekrowanego, którego uczestnicy nam właśnie takie łaski w obfitości wypraszają.
Druga uwaga: wolność człowieka, który nie tylko rezygnuje z wielu dróg tego świata, ale także mówi, że Kościół i Chrystus są jego najbliższą osobą, wspólnotą a nawet „małżonkiem”. Z jaką radością prowadzimy dzieci i sami idziemy na uroczystości Bożego Narodzenia, pomodlić się przy szopce do Dziecięcia Jezus. Właśnie tam widać, jak niebo, jak Chrystus w imieniu Ojca wyszedł ku nam. O, jeśli pojąłbyś tę wielką Miłość, która skazuje się na niższy stopień bytowania, która ogranicza siebie, doznaje kaźni i śmierci. Dobrze wiemy, że tylko miłość może tego dokonać, miłość pisana przez duże M. Dlaczego wiec dziwimy się, że niektórzy to odczytali dosłownie i chcą siebie oddać bezpośrednio Jezusowi (życie kontemplacyjne) i równolegle, w sposób pośredni poprzez służbę Kościołowi (czyli ludziom wierzącym) oraz wszystkim jako zakonnicy i zakonnice czynne, lub osoby z instytutów świeckich życia konsekrowanego. Czyż miłość Boża, objawiona we wcieleniu Chrystusa jest mniej realna od miłości męża czy żony? Zresztą prawdziwie kochający mąż i żona, i tak łączą swoją miłość z miłością Boga, inaczej, nie przetrwa ona próby czasu. Wierność trwania w powołaniu osób konsekrowanych jest zachętą dla małżonków, dla każdego, kto oddaje się posłudze rozumianej, jako powolnie, aby wytrwał, aby dopełnił swoich zobowiązań, podobnie jak oni wypełniają śluby czystości, posłuszeństwa i ubóstwa. Trzecia uwaga: Przeżywamy obecnie trudności gospodarcze, które coraz głośniej są raportowane, w jednej ze swych przyczyn, jako brak dzietności w rodzinach. Proces jest oczywiście złożony i działa w drugą stronę – trudności gospodarcze wpływają na mniejszą ilość potomstwa, szczególnie poprzez nieudolną politykę rządu. Niemniej, czyż także brak wiary w człowieka jako stworzenie Boże, jego bogactwo wewnętrzne, abstrahując, od coraz częstszych stwierdzeń, że najlepszą lokatą kapitału jest człowiek, nie wpływa także na niezrozumienie drogi życia zakonnego. Często nawet nie wiemy, jak wiele zawdzięczamy modlitwie osób z zakonów kontemplacyjnych; jak wiele dzieci i młodzieży „wyszło na ludzi”, bo dostrzegli wspaniały przykład kapłana, brata zakonnego czy siostry zakonnej; co więcej nie wiemy czy wśród nas nie pracują osoby życia konsekrowanego z tzw. instytutów. Ich zaangażowanie, ich silna wiara, ofiarna miłość ludzka i koleżeńska solidarność, która płynie prosto z wiary i z umiłowania Chrystusa, przemieniają świat i nas. Niektóre modlą się za poszczególne grupy w Kościele, np za kapłanów. Czyż, w świecie, na który narzekamy, bojąc się o jego wpływ na nasze pociechy, szczególnie przez media, nie trzeba by więcej takich konsekrowanych, niekoniecznie w habitach, którzy ukażą, poprowadzą do prawdziwego źródła życia, do Chrystusa w Eucharystii; którzy wybrali drogę trudną, ale pełni miłości i poświęcenia. Oby było więcej takich rodzin, które z chęcią zaproponują taką drogę życia swoim dzieciom, albo zgodzą się na nią z radością, gdy pewnego dnia usłyszą: mamo i tato, chciałbym, chciałabym pójść do zakonu.
ks. Jarosław Oponowicz
|
|||
| Poprawiony: środa, 01 lutego 2012 18:38 |




2 lutego Kościół Katolicki dziękować będzie za wszystkie powołania do wyłącznej służby Bogu. Poprzez rozmowę ss. Klarysek od Wieczystej Adoracji z Kłodzka, z Marią Rachel Cimińską, przybliżymy istotę ślubów zakonnych i ich miejsce i konieczność dla naszego życia w XXI wieku. 


Życie konsekrowane – z czym kojarzy się współczesnemu człowiekowi, szczególnie wierzącemu w Chrystusa. Okazją do refleksji jest święto Ofiarowania Pańskiego, gdy z Joachimem i Anną witamy Boże Dziecię, przynoszone do świątyni, świętujemy Dzień Osób Życia Konsekrowanego.

























