|
Wpisany przez ks. Jarosław Oponowicz
|
|
wtorek, 14 lutego 2012 00:52 |
|

Zamieszczam otrzymane świadectwo pewnej osoby:
Św. Walentego, wspomnienie powinno zawsze być radosnym dniem – ale czy tylko dla puchatych misiów i serduch, które mają być formą okazywania miłości, także w dzień patrona epileptyków i chorych psychicznie. Czy warto zadowolić owych zakochanych, i zapomnieć o tych, których patronem jest św. Walenty? Niektórzy mówią, że trzeba się dostosować, aby nie odpychać ludzi, ale … za wszelką cenę?
Oczywiście, można to uznać za wyolbrzymienie problemu, ale gdy patrzymy oczyma tego, któremu „kradnie się” patrona, nie da się milczeć. Znów można podnieść głos, i uznać, że przesada – jakże kradnie?
Zbiegły się dwie tradycje, kościelna i świecka, i ta druga przeważyła. Nie dostrzega się, że o miłości, zakochaniu itd., można mówić przez cały rok; tyle dni umożliwia wskazanie na piękno tego co cenne i wartościowe dla życia młodych ludzi, czy też później małżonków. Może wielu zdrowych dziwić owo „natręctwo” aby zatrzymać św. Walentego, aby przypomnieć sobie tego dnia, tych którzy żyją z ciężarem, który dotyka nie tylko ich ale wpływa na otoczenie w którym przebywają. Przeżywanie epilepsji jest trudne, ale też owocne. Nie są to czerwone róże, którym kolce się obcina, czy też misie którego by się chciało przytulić – epilepsja czy też choroba psychiczna to róże z kolcami – ich piękno można dostrzec, by to się stało, musisz pokaleczyć sobie dłonie. Osoby, które muszą przebywać z takimi osobami, mogą na początku odczuć pewny dyskomfort, czasm ten lęk pozostanie na dłużej. Jednak później przerodzi się on w zdrową troskę o osobę, z dostrzeżeniem jej talentów ale i wad. Towarzyszenie jej, jest jak radosne czuwanie, wpatrywanie się w Jezusa aby móc w takiej osobie dostrzec coś więcej aniżeli chorobę.
|
|
Poprawiony: wtorek, 14 lutego 2012 01:19 |
|
Więcej…
|
|
|
Kilka myśli na dzień zakochanych |
|
|
|
|
Wpisany przez TOMASZ SANCTI
|
|
piątek, 10 lutego 2012 01:07 |
Nie bardzo lubię walentynki. Właściwie nie zastanawiałem się dlaczego. No bo czemu ksiądz miałby Dzień Zakochanych lubić? Ale odpowiedź podsunęli mi moi uczniowie z maturalnej klasy technikum budowlanego. Młodzi, piękni, dwudziestoletni, z którymi co tydzień rozmawiam o różnych sprawach „około-miłosnych” i „kierunkowo-małżeńskich”. Ale zanim na postawione sobie pytanie odpowiem, to parę słów wyjaśnienia się należy. Odnośnie do miłości: tej nieprawdziwej i tej najprawdziwszej. Od chemii się zaczyna, ale na niej się nie kończyNierzadko można odnieść wrażenie, że ludzie zdają się ulegać temu złudzeniu, że miłość, jak wszystko inne w życiu, da się wyjaśnić. Potrzeba nam jeszcze trochę wiedzy, by okazało się, że zakochanie to tylko działanie feromonów, endorfiny (hormon szczęścia), dopaminy, testosteronu itd., itd. Właściwie nie ma tajemnicy, nie ma zadania dla duszy, jest tylko bodziec (np. dziewczyna) i reakcja (adekwatnie w chłopaku). Osiedlowa knajpka, pub, kawiarnia, może stolik w kinowej restauracji. Nastrojowa muzyka, biały obrus, paląca się świeca. On – bardziej niż zwykle elegancki, promieniujący, ona – ze swoim kobiecym instynktem przeczuwająca, że oto coś się wydarzy. Zaproponowana kawa, ciastko, maślane oczy, ciepłe słowa. Sytuacja wreszcie dojrzewa do ważkich słów: Widzisz, Kochanie, wydaje mi się, że jesteś w stanie zapewnić mi taki poziom feromonów i endorfiny, że bez tej substancji, którą Twoja obecność we mnie sprawia, chyba nie będę już mógł żyć. Czy zgodzisz się być dostawcą tych wszystkich hormonów aż do końca dni moich…? Ty mój Feromonie kochany, jedyna Endorfino… Nie gódźmy się na świat, w którym nie ma miłości – tego, co wypływa z samego centrum człowieka, z jego serca, z jego rozumu, z jego sumienia. Jednym słowem: z duszy ludzkiej, którą mamy od Boga.
|
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez Maria Rachel Cimińska
|
|
niedziela, 05 lutego 2012 21:24 |
|

Olga Młynarczyk
Uczestniczka Akademii Walki z Rakiem, pomysłodawczyni kalendarza „Gramy o życie”, żona Artura, mama Justyny
ŻYCIE PRZED CHOROBĄ
Jestem szczęśliwą mężatką i do tego dane mi było ofiarować życiodajną miłość mojej córce. Świat się
kręci. Jest kolorowy, czasami szary. Zaczynam studia, o których zawsze marzyłam. Moja córeczka to prawdziwy skarb, zdrowa, wesoła i cudna. Jesteśmy trochę jak rodzinka.pl, która potrafi zaśmiewać się z byle czego, ale ma też swoje kłopoty, które dyktuje samo życie. I choć czasem mnie przerastają, to i tak wiem, że mam za co dziękować. Słońce świeci, mijają pory roku i wszystko kręci się we właściwym kierunku. Mam marzenia i plany, skrzętnie je realizuję i jestem przekonana, że dam radę, nawet jak o coś się potknę. Jednak w scenariuszu, który sobie przygotowałam na życie, nie przewidziałam tego jednego krótkiego zdania, po usłyszeniu którego zawali się mój świat.
|
|
Poprawiony: poniedziałek, 06 lutego 2012 00:21 |
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez Maria Rachel Cimińska
|
|
niedziela, 05 lutego 2012 20:34 |
|

Na ogół myślimy, że różaniec z bursztynu to sznur pięknie oszlifowanych kamieni, oprawionych w srebro. Czy jednak zawsze tak jest?
o. Dariusz Pielak SVD
Seminarium Misjonarzy Werbistów ma swoją siedzibę w Pieniężnie, niewielkiej miejscowości położonej na Warmii, na północ od Olsztyna. Zaczyna się tam już strefa nadgraniczna z enklawą Rosji – obwodem kaliningradzkim. Budynki seminaryjne zostały zbudowane jeszcze przed wojną, za czasów niemieckich. Wtedy były inne realia. Z Königsberga (czyli Królewca) do Melsack (czyli dzisiejszego Pieniężna) dochodziły tory kolejowe, a mieszkańcy Królewca przyjeżdżali na niedzielny spacer do urokliwej doliny rzeki Wałszy. Po wojnie obwód kaliningradzki był terenem zamkniętym, jednak po upadku komunizmu rozpoczęły się coraz częstsze kontakty, także te o charakterze religijnym. Werbiści zaczęli jeździć do Kaliningradu, a Rosjanie przyjeżdżać do seminarium. Na jeden z takich wyjazdów zabrałem się i ja.
|
|
Poprawiony: niedziela, 05 lutego 2012 20:48 |
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez Adamo
|
|
wtorek, 19 lipca 2011 13:04 |
|
Kiedy tworzy pomnik czy rzeźbę, wie, że to Pan Bóg daje mu natchnienie. Wiara dla prof. Jana Kucza ma ogromne znaczenie. Wierzy, bo inaczej nie wyobraża sobie życia.
Na początku studiów na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie obracał się wśród niewierzących. Nie chciał się wyróżniać, więc przestał chodzić do kościoła, potem twierdził, że skoro nie może dotknąć Boga, to pewnie Go nie ma. – Jednak Pan Bóg czuwał nade mną i przywrócił mnie do porządku, co uważam za wielki dar – opowiada prof. Jan Kucz. – Choroby, przebyte zawały, pobyty w szpitalu, cierpienie, a przede wszystkim strach wstrząsnęły mną. Nawróciłem się.
Czuje się nieodłącznie związany z Bogiem i Kościołem. – Moja rodzina jest głęboko wierząca, wiara to nasza pasja, z niej czerpiemy siłę – zdradza. – Pan Bóg bez przerwy daje mi sygnały, że nie tylko istnieje, ale też że troszczy się o mnie. A ja, niestety, przez cały czas mam poczucie, że za mało Mu się odwdzięczam.
|
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez Adamo
|
|
piątek, 01 lipca 2011 22:44 |
|
Z rykiem silników bombowiec rwał ku ziemi. Wymalowana na nosie samolotu rozwarta paszcza rekina była niczym zwiastun śmierci.
Przed oczami pilota ukazał się pas startowy nigeryjskiego lotniska wojskowego w Makurdi. Widać było sylwetki uziemionych samolotów, podrywający się do lotu helikopter, figurki uciekających w popłochu ludzi...
Atakująca maszyna bluznęła serią z karabinu maszynowego. Zaraz potem w rozgrzaną afrykańskim słońcem płytę lotniska uderzyły bomby.
Teraz pędzący samolot poderwał się ku niebu, zatoczył krąg nad lotniskiem. Załoga przez chwilę obserwowała efekty nalotu. Na dole płomienie pochłaniały wraki dwóch samolotów transportowych i samochodu-cysterny. Z rozbitego helikoptera ludzie wynosili ciało wyższego oficera; potem okazało się, że był to szef sztabu nigeryjskich sił zbrojnych.
|
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez Adamo
|
|
sobota, 28 maja 2011 17:33 |
|
W Stoczku Warmińskim zachowało się świadectwo mężczyzny, który przygotowywał klasztor na więzienie dla Prymasa Wyszyńskiego. Dziś syn tego człowieka jest księdzem
Rok 2011 jest rokiem rocznic kard. Stefana Wyszyńskiego, prymasa Polski w latach 1948-81. 28 maja przypada 30. rocznica jego śmierci, 3 sierpnia zaś – 110. rocznica urodzin. „Niedziela” rozpoczyna cykl artykułów poświęconych temu wielkiemu Polakowi. Pragniemy przybliżyć jego sylwetkę, ukazać dzieje kard. Wyszyńskiego na tle historii Kościoła i historii Polski oraz odpowiedzieć na pytanie, w czym przejawia się świętość Prymasa Tysiąclecia – kandydata na ołtarze.
|
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez Adamo
|
|
sobota, 30 kwietnia 2011 01:20 |
|
Mam na imię Romek. Pochodzę z Podkarpacia. Wychowałem się w rodzinie katolickiej, w której dorastała moja wiara w Boga.
Pierwsze zainteresowanie się bliżej sprawami Kościoła nastąpiło jednak dopiero w szkole średniej podczas lekcji religii. Uczący mnie wtedy katecheta (z którym do dziś utrzymuję kontakt) powiedział słowa, które mocno zapadły mi w pamięć i są aktualne do dzisiaj: że każdy z nas ma do spełnienia w tym życiu pewną misję daną od Boga. Odtąd te słowa nie dawały mi spokoju. Po zdanej maturze trzeba było podjąć decyzję – co dalej?
|
|
Poprawiony: środa, 04 maja 2011 14:38 |
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez Adamo
|
|
sobota, 30 kwietnia 2011 01:15 |
|
Welon z pieluszek, prosta sukienka, podkolanówki w czerwono-białe paski i trampki. W takim stroju Panna Młoda idzie do ślubu.
Jej narzeczony ma na sobie o dwa numery za duży garnitur. Oboje pożyczyli te ubrania w miejscowej wypożyczalni strojów. Pan Młody występuje w dzień ślubu w obowiązkowych czarnych okularach – to szczyt mody, zwłaszcza na wioskach.
– Chociaż w czasie przysięgi pozwól, by Panna Młoda na ciebie spojrzała, żebyś się potem nie wymigiwał, że to nie o nią chodziło – żartuje polski misjonarz, ksiądz Paweł Skolasiński, błogosławiący Młodą Parę w jednej z malawijskich wiosek.
|
|
Poprawiony: środa, 04 maja 2011 14:38 |
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez Adamo
|
|
sobota, 30 kwietnia 2011 01:02 |
W maju tego roku mija 30. rocznica śmierci Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego i zarazem 30. rocznica zamachu na życie Jana Pawła II. Wszystko, co Polska zawdzięcza tym dwóm wielkim Polakom, zawdzięcza dlatego, że szli ze sobą ramię w ramię.
Najlepszy klucz do zrozumienia najnowszej historii Polski i Kościoła katolickiego w Polsce podał Jan Paweł II w tydzień po konklawe, na którym został wybrany papieżem. Zwracając się do kard. Stefana Wyszyńskiego podczas spotkania z Polakami, 23 października 1978 r. w Auli Pawła VI, powiedział: „Czcigodny i umiłowany Księże Prymasie! Pozwól, że powiem po prostu, co myślę. Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem”.
|
|
Poprawiony: środa, 04 maja 2011 14:48 |
|
Więcej…
|
|
|