|
Wpisany przez Maria Rachel Cimińska
|
|
sobota, 18 lutego 2012 22:32 |

Nie traktujemy feministycznego zagrożenia wystarczająco poważnie. A przecież szkolące swoje międzynarodowe siostry feministki z USA mają krew na rękach. W czasach zakazanej aborcji, same ją organizowały, a nawet zabijały nienarodzone dzieci własnymi rękami. Bez użycia rękawiczek.
Takich feministycznych grupek było kilka. Kooperatywa „Jane” z Chicago funkcjonowała jak lukratywny biznes, podobnie jak grupa z Kalifornii, która utworzyła nawet sieć wielu klinik aborcyjnych. Kobiety te łączyło skażenie horrorem własnej aborcji, co przerodziło się w fanatyzm i radykalizm w działaniu mającym na celu zarażenie nim jak największej liczby kobiet. Praktykowały aborcję w czasach jej zakazu, a po legalizacji mogły zajmować się haniebnym procederem w swoich własnych, legalnych klinikach. Nie ma się więc co dziwić, że feministki tak niezmordowanie walczą o licencję na zabijanie. Wielu chodzi o to, żeby móc prowadzić własne interesy bez ryzyka interwencji policji i więzienia. I reklamują ją po to, aby było jej jak najwięcej i aby tym samym zagwarantować bardziej przystępną cenę, najlepiej obciążającą podatnika. A w legalnych klinikach nadal dzieją się horrory i to nawet z punktu widzenia feministek.
|
|
Poprawiony: sobota, 18 lutego 2012 22:38 |
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez TOMASZ SANCTI
|
|
piątek, 10 lutego 2012 16:42 |
Dotychczas była znana głównie jako autorka sformułowań „Miłość jest jak niedziela”, „Rycz, mała, rycz”, „Wyszłam za mąż, zaraz wracam”, „Serwus, jestem nerwus”. Teraz najbardziej znany cytat jej autorstwa brzmi: „Boże, jak to cudownie, że ja to zrobiłam” i dotyczy aborcji. Dwóch aborcji, do dokonania których przyznała się w telewizyjnym reportażu. Jego głównym motywem był fakt, że ona nie lubi dzieci i nigdy ich nie chciała mieć. Zachwyt i piedestał„Właśnie obejrzałem wywiad z Marią Czubaszek... Zostałem rozłożony na łopatki, w pozytywnym tego słowa znaczeniu” zachwycił się na blogu „Student dziennikarstwa i komunikacji społecznej” i dodał: „Maria Czubaszek po raz kolejny pokazała klasę. Szczera, błyskotliwa, bezkompromisowa, bez kompleksów... Jak zawsze”. Mnożył ochy i achy, relacjonując telewizyjne wyznania satyryczki, autorki tekstów piosenek, felietonistki i scenarzystki. Zaimponowała mu do tego stopnia, że choć jest przeciwnikiem palenia, w hołdzie dla niej gotów jest „zajarać”. Link do tego blogowego uwielbienia znalazł się na stronach jednego z czołowych dzienników. Pod postem zamieszczonym w Salonie24 w zaledwie trzy dni znalazło się ponad pięćset komentarzy. Na piedestał satyryczkę błyskawicznie wywindowała też filozof i etyk Magdalena Środa. „Szokujące w zachowaniu Marii Czubaszek jest to, że powiedziała prawdę nie tylko o sobie, ale też o części kobiet w ogóle, a mówienie prawdy to rzecz w sferze publicznej rzadka, zwłaszcza gdy dotyczy spraw, które mają oficjalną wykładnię i są przedmiotem tabu” – ogłosiła w felietonie poświęconym temu, że wiele kobiet nie chce mieć dzieci, a „macierzyństwem zachwycają się najczęściej księża i politycy, którzy z wychowaniem dzieci nie mają nic wspólnego”. Pani profesor nie omieszkała też przemycić dodatkowej pochwały: „Czubaszek powiedziała jeszcze jedną prawdę, że syndrom poaborcyjny (tak jak instynkt macierzyński – dodam od siebie) jest mitem” – napisała, piekąc sprytnie kilka pieczeni na jednym ogniu.
|
|
Więcej…
|
|
Choinka w małżeńskiej sypialni |
|
|
|
|
Wpisany przez TOMASZ SANCTI
|
|
piątek, 10 lutego 2012 15:22 |
 Metody naturalnego planowania rodziny uważane są przez „postępowe” kobiety i ich wygodnych partnerów za opresyjną katolicką moralność, a przez pary (także niewierzące), które je stosują – za małżeński cement. Gdzie leży prawda? Ci pierwsi oburzają się, że Kościół wtyka swój nos do małżeńskiej sypialni i w dodatku zabrania im współżyć. Złośliwie nazywają metody naturalne „watykańską ruletką”, mimo że nie wymyślił ich Kościół: nie powstały one „na zamówienie” episkopatu ani nawet samego papieża. Testowane przez wybitnych naukowców we współpracy z parami, wyodrębniły się jako dziedzina medycyny. Ci drudzy długo wyliczają zalety naturalnego planowania rodziny (NPR) i udowadniają jego wyższość nad antykoncepcją. Ale zacznijmy od początku. O co w tym chodzi? Metody NPR powstały po to, by precyzyjnie wyznaczyć te dni w miesiącu, kiedy małżeństwo ma największe szanse na poczęcie dziecka i, z drugiej strony, by określić, w których dniach można współżyć i najprawdopodobniej nie dojdzie do poczęcia, jeśli para nie jest na to gotowa. W dużym skrócie – mają więc służyć kształtowaniu postawy odpowiedzialnego rodzicielstwa. W NPR nie mówimy o płodności kobiety i mężczyzny, ale o płodności pary. Zdrowy mężczyzna jest płodny przez wszystkie dni w miesiącu. Kobieca komórka jajowa jest zdolna do zapłodnienia przez 24 godziny. Biorąc pod uwagę żywotność plemników (rekordzista przeżył w ciele kobiety 7 dni!) i ewentualne wahania hormonalne, przyjmuje się, że okres płodności pary w 28-dniowym kobiecym cyklu wynosi ok. 9 dni. Kluczem do stosowania z powodzeniem metod naturalnych jest umiejętność wyznaczenia tych 9 dni. Użytkownicy mają do wyboru kilka metod bazujących na obserwacji różnych parametrów, m.in. podstawowej temperatury ciała kobiety, śluzu szyjki macicy czy położenia szyjki. Metody sprawdzają się u kobiet z różną długością cykli czy pracujących na zmiany. Radzą sobie z nietypowymi sytuacjami jak choroba, drastyczna zmiana klimatu, silny stres albo „rekonwalescencja” po odstawieniu antykoncepcji hormonalnej. Jeśli małżeństwo nie planuje w danym cyklu poczęcia dziecka, w fazie płodnej powinno powstrzymać się od współżycia. Jest to trudne zwłaszcza dla młodych małżeństw, lecz z drugiej strony daje szansę na poznanie pięknej palety innych sposobów wyrażania miłości. Rozwija czułość i delikatność, bo przytulanie i głaskanie nie jest w tym czasie zabronione, pobudza inwencję twórczą („nie możemy współżyć, ale dam żonie kwiaty, by wiedziała, że ją kocham”), uczy daru z siebie. Pozwala utrzymać świeżość w sypialni przez długie lata. Jak powiedziała kiedyś Teresa Król, prekursorka metod naturalnych w Polsce, ze współżyciem jest jak z choinką – nikogo by nie cieszyła, gdyby stała na środku salonu przez 365 dni w roku. Jeśli natomiast małżeństwo marzy o powiększeniu rodziny, NPR wskaże dni, w których szansa na poczęcie jest największa. Żadna antykoncepcja nie ma tej „usługi” w swoim pakiecie.
|
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez TOMASZ SANCTI
|
|
piątek, 10 lutego 2012 02:07 |
W mroźny poranek 30 stycznia 2012 r. kopia Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej wyruszyła z Częstochowy na WschódRozpoczęła się peregrynacja kopii Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, zorganizowana w intencji ratowania życia ludzkiego przez Human Life International i współpracujących z nią prawosławnych obrońców życia. Organizatorzy pragną, aby Ikona, która obecnie podąża przez Białoruś do Moskwy, dotarła do wschodnich wybrzeży Rosji, a następnie, powracając z Dalekiego Wschodu przez kraje Azji i Europy, przybyła do Fatimy. Trasa peregrynacji jest bardzo długa, stąd jej określenie: „Od oceanu do oceanu” lub też: „Od Władywostoku do Fatimy”. Cel tej dalekiej wędrówki zawiera Akt Powierzenia, odczytany na Jasnej Górze 28 stycznia podczas Mszy św. inaugurującej peregrynację: „Stajemy przed Tobą, Matko Zbawiciela, z pełną świadomością, że sami nie jesteśmy w stanie wygrać tego globalnego zmagania. Stań na czele ruchów obrony życia i prowadź nas. Ochroń życie! Ocal rodziny! Dodaj nam sił!”. Na linii frontuNim Ikona wyruszyła w daleką drogę, 28 stycznia na Jasnej Górze odbyło się spotkanie przywódców ruchów obrony życia z 16 krajów. Przybyli przedstawiciele: Ukrainy, Białorusi, Litwy, Łotwy, Rosji, Kazachstanu, Czech, Słowacji, Austrii, Szwajcarii, Hiszpanii, Włoch, Portugalii, Wielkiej Brytanii. Był także ks. Peter West z USA – wiceprezydent Human Life International, największej, ogólnoświatowej organizacji obrony życia, i, oczywiście, obecni byli przedstawiciele Polski z Ewą Kowalewską, reprezentującą Klub Przyjaciół Ludzkiego Życia – HLI Polska. – Spotkaliśmy się na Jasnej Górze, ponieważ mamy świadomość, że sami nie wygramy – mówi Ewa Kowalewska. – Jest globalny atak cywilizacji śmierci, dlatego musimy zwrócić się o pomoc do Maryi. Ta peregrynacja nawiązuje do dawnych tradycji przenoszenia ikony linią frontu, tam, gdzie istnieje największe zagrożenie. W tę sprawę bardzo mocno zaangażowali się przedstawiciele Kościoła prawosławnego. Idea peregrynacji pochodzi od nich. Obrona życia łączy ludzi różnych wyznań. Angażują się w nią katolicy i wyznawcy prawosławia, a także duchowni i wierni Kościołów protestanckich. Tak więc peregrynacja, która zaczyna już żyć własną historią, będzie miała wiele wymiarów. Najważniejszy jest ten, o którym mówił abp Stanisław Nowak w Kaplicy Cudownego Obrazu podczas Mszy św. inaugurującej wędrówkę Ikony „Od oceanu do oceanu”: – Godzi się, żeby nasza przedobra Matka w kopii Ikony Jasnogórskiej, poświęconej dziś tu, w tym niezwykłym miejscu na Jasnej Górze, i przyłożona do oryginału świętej Ikony, przeszła przez cały świat, przez Azję i Europę, dotykając ludzkich serc i sumień. Wprost do serca będzie mówiła i prosiła: „Ludzie, szanujcie życie. Ratujcie każdego człowieka. Nie ważcie się go niszczyć i zabijać”.
|
|
Więcej…
|
|
Dwie pomarańcze i „Serduszko” |
|
|
|
|
Wpisany przez TOMASZ SANCTI
|
|
piątek, 10 lutego 2012 00:33 |
Zagrała w 90 filmach, 150 sztukach teatralnych, wielu słuchowiskach radiowych i w Kabarecie Dudek, ale największą popularność przyniósł Teresie Lipowskiej udział w serialu „M jak miłość”. Sprawiła to potęga telewizji i specyfika tej telenoweli. Dzięki roli Barbary Mostowiak od ponad 11 lat jest obecna w polskich domach jak dobra znajoma
Ma w sobie jakąś siłę, pogodę ducha i spokój. Emanuje z niej życzliwość dla ludzi. I oni to czują, dlatego jest tak lubiana. Podglądanie, jak żyje rodzina Mostowiaków, weszło Polakom w krew. W szczytowym momencie serial skupiał przed telewizorami 10 mln widzów. Rekord wyniósł 12,6 mln! Jest stale obecny w programie Telewizji Polonia i oglądany przez rodaków rozsianych po świecie. W czasach tak wielkiej, jak obecnie, młodej emigracji stanowi dla wielu polskich „londyńczyków” namiastkę rodziny. Krzewi tradycje, obyczaje, upowszechnia prawdę, którą przekazał już Eurypides: „Miłość to wszystko, co mamy; to jedyny sposób, w jaki możemy sobie nawzajem pomóc”. – W dzisiejszej dobie kryzysu rodziny, gdy wiele małżeństw się rozpada, rodzice nie mają czasu dla dzieci, a one, opuszczając gniazdo rodzinne, tracą kontakt z matką i ojcem – rodzina Mostowiaków stała się swoistego rodzaju remedium na samotność i odrzucenie – tłumaczy fenomen serialu Lipowska.
|
|
Poprawiony: piątek, 10 lutego 2012 00:55 |
|
Więcej…
|
|
Rodziny mogą przemienić Kościół |
|
|
|
|
Wpisany przez ks. Jarosław Oponowicz
|
|
poniedziałek, 23 stycznia 2012 23:21 |
Podkreślanie wczesnego nauczania katechizmu w rodzinie i świadomości, że rodziny są domowymi Kościołami.
Sumon Corraya, Dhaka
Bangladesh
20 stycznia, 2012
Arcybiskup Dhaki podkreślił, że rodziny powinny wziąć większy udział w nauczaniu Kościoła; uczynił to podczas seminarium otwierającego roczny plan pracy duszpasterskiej miejscowego Kocioła.
Arcybiskup diecezji Świętego Krzyża Patrick D’Rozario do 35 reprezentantów z różnych diecezji powiedział, że rodziny powinny pracować bardziej, aby nadać nowy kształt Kościołowi i ta praca musi zaczynać się w domu. Każda rodzina jest domowym Kościołem, ponieważ dzieci otrzymują ich pierwsze nauczanie religijne w rodzinie. W czasach globalizacji nie każdy katolik może otrzymać edukację w szkołach prowadzonych przez Kościół, poza tym katolicy studiują na uczelniach gdzie nauczyciele chrześcijaństwa nie są dostępni.
„Podsumowując sytuację, rodziny są zobowiązane do podjęcia obowiązku nauczania katechizmu wobec własnych dzieci” – powiedział podczas seminarium odbywającym się w centrum Konferencji Biskupów Katolickich Bangladeszu w Dhace.
Purpurat zachęcił także rodziny do łączenia się w małe grupy 10, do 12 rodzin, aby tworzyć małe społeczności, pod kierunkiem duchowego kapelana, aby przekształcać się w dojrzałe domowe Kościoły. „Jeśli członkowie domowego Kościoła będą dojrzali i będą potrafili rozdzielać zarówno miłość, przyjaźń i zawiązywać jedność z każdym jej członkiem, wtedy będą prowadzić rodzinę do szczęścia i pokoju, a oni sami oraz ich dzieci staną się mocnymi członkami miejscowego społeczeństwa."
Sudhir Kumar Mitra, lat 71; katolik z dystryktu południowej Barisy, uczestniczący w seminarium powiedział: „Myślę, że jeśli członkowie rodziny będą prowadzić życie według wartości chrześcijańskich, obraz całej wspólnoty chrześcijańskiej zmieni się bardzo na lepsze”
tłumaczył. Ks. Jarosław Oponowicz
za UCANEWS
|
|
Poprawiony: wtorek, 24 stycznia 2012 00:26 |
|
Wpisany przez Maria Rachel Cimińska
|
|
środa, 18 stycznia 2012 17:50 |

Feministyczna ustawa aborcyjna
Feministyczny projekt ustawy przepadł, jednak powinniśmy się nad nim zatrzymać, nie tylko dlatego, że wyciągnął go teraz Palikot. Pomiędzy artykułami i paragrafami kryje się bowiem bardzo złożona strategia zapewniająca lobby aborcyjnemu praktycznie nieograniczoną aborcję i antykoncepcję, jak również sterylizację i in vitro. Może skutkować powstaniem nieregulowanych poradni czy klinik z antykoncepcją, aborcją farmakologiczną i dokonywaną aspiratorami. Wszystko ze szczególnym uwzględnieniem nieletnich i na koszt podatnika.
Amerykański kontekst
Projekt ten, poparty 30 tys. podpisów, zawiera postulaty i strategie środowiska aborcyjnego (ukrywającego się pod nazwami planowania rodziny, świadomego rodzicielstwa), które w dużym stopniu już funkcjonują w USA. Projekt feministek miałby właśnie stworzyć taką rzeczywistość w Polsce. Polskie lobby aborcyjne jest sterowane przez międzynarodowego giganta aborcyjnego: International Planned Parenthood Federation (IPPF), która praktycznie stworzyła Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (Federacja) do celów lobbingowych.
|
|
Poprawiony: środa, 18 stycznia 2012 21:31 |
|
Więcej…
|
|
Wpisany przez TOMASZ SANCTI
|
|
sobota, 07 stycznia 2012 00:04 |
Nowe przepisy dotyczące adopcji i tzw. pieczy zastępczej zaczynają obowiązywać od stycznia 2012 r. Twórcy ustawy są przekonani, że nowe rozwiązania prawne skrócą czas oczekiwania na dziecko – dzieci nie będą latami tkwić w bidulach, a rodziny, które nie dają sobie rady z trudami życia, znajdą nowego sprzymierzeńca. Krytycy nowelizacji są przeciwnego zdania – szykuje się rewolucja, która nikomu nie przyniesie korzyści. Kto ma rację – jak zwykle rozstrzygnie życie.Zmiany, ale czy na lepsze?Ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej ma – i to jest jej główne przesłanie – uprościć do minimum procedury adopcyjne. Zdaniem ustawodawcy, sądy i urzędnicy do tej pory działali zbyt opieszale. Sytuacje, gdy matce, która ledwie interesuje się dzieckiem, sąd nie odbiera praw rodzicielskich w złudnej nadziei, że się poprawi, co dla dziecka oznacza kolejny rok w bidulu, wcale nie są incydentalne. I to trzeba zmienić natychmiast. Po drugie – nowa ustawa ma spowodować, że w kraju znacznie zmniejszy się liczba domów dziecka. Do tych, które zostaną, mają trafiać jedynie starsze dzieci lub te sprawiające problemy wychowawcze czy wymagające specjalistycznej opieki.
|
|
Poprawiony: sobota, 07 stycznia 2012 00:33 |
|
Więcej…
|
|
Wstydliwość – ochrona godności |
|
|
|
|
Wpisany przez TOMASZ SANCTI
|
|
poniedziałek, 02 stycznia 2012 01:22 |
 Zdrowa wstydliwość w odniesieniu do ciała, seksualności relacji międzyludzkich to ważny wymiar wrażliwości moralnej oraz psychiczny system immunologiczny, który chroni dziecko przed krzywdą ze strony ludzi nieczystych, a także przed własną słabością czy chorobliwą ciekawością. W naszych czasach pojęcia, które są związane z ochroną godności człowieka – takie jak wstydliwość, skromność czy czystość – stały się mało zrozumiałe dla wielu współczesnych ludzi. Są takie środowiska, które celowo dążą do ośmieszania tych pojęć, a nawet do eliminowania ich ze słownika człowieka „nowoczesnego”. W konsekwencji takie słowa, jak skromność, czystość czy wstydliwość wielu ludziom kojarzą się obecnie z kompleksami, z negatywnym patrzeniem na ciało, z dewocją, z przesadnym lękiem czy z chorobliwym upatrywaniem wszędzie grzechu. W tym kontekście bardziej zrozumiałe niż mówienie o wstydliwości czy skromności jest wyjaśnianie, że celem tego aspektu wychowania jest pomaganie dziecku, by uświadamiało sobie własną godność i by umiało tej godności bronić przed tymi rówieśnikami czy dorosłymi, którzy zachowują się bezwstydnie. Zadaniem rodziców i innych wychowawców jest stanowcze i otwarte nazywanie rzeczy po imieniu, czyli wyjaśnianie – najpierw dorosłym! – że wstydliwość nie wynika z negatywnego patrzenia na ciało, lecz z pozytywnego patrzenia na człowieka, którym nikt nie ma prawa się bawić ani wykorzystywać do zaspokajania własnych popędów. Jeśli dziecku brakuje wstydliwości i skromności, to stanie się ono łatwym łupem ludzi zdemoralizowanych, a w konsekwencji może zostać zranione w sferze cielesnej i seksualnej w tak bolesny sposób, że będzie cierpieć przez całe życie. Właśnie dlatego nietykalność cielesna dziecka jest chroniona nawet przez kodeks karny, a nie tylko przez normy moralne.
|
|
Więcej…
|
|
|